Korzystając z piętnastej rocznicy blogowania, chciałbym od czasu do czasu przypomnieć najlepsze, najciekawsze czy po prostu najlepiej przeze mnie zapamiętane książki z różnych kategorii. Dziś pierwsza siódemka z czternastu tomów biografii i wspomnień, jakie wybrałem na piętnastolecie.
Kategoria: Słowacki Juliusz
Wakacyjny bazar z różnościami
Sezon mamy bardziej ogórkowy, sprzedają się tematy lżejsze i niezbyt zobowiązujące, więc i ja chcę niezobowiązująco przypomnieć najchętniej przez Was czytane wpisy-które-nie-są-recenzjami, te niezbyt tu częste wycieczki w tematy okołoliterackie lub tylko luźno związane z książkami – taki mały wakacyjny bazar z różnościami. A dla ilustracji kilka nadmorskich widoczków.
„Migotliwa wiązka potencjalnych elementów” (Jan Zieliński, „Słowacki. Szatanioł”)
Ubiegłoroczna lektura listów Słowackiego do matki, w wydaniu pozbawionym jakichkolwiek przypisów i objaśnień, pozostawiła mnie w zachwycie dla daru słowa poety, ale i z obietnicą, że uzupełnię obraz wyrobiony na podstawie tej korespondencji jakąś biografią. A akurat pod ręką miałem „Szatanioła” Jana Zielińskiego.
„Przeszedłem trochę do dandyzmu”, czyli Słowacki i moda
Poeta, jak powszechnie wiadomo, powinien chodzić okryty obszerną peleryną, która litościwie osłoni wszelkie braki w jego garderobie, wystrzępione mankiety koszuli, pocerowaną na łokciach marynarkę czy zgoła rozciągnięty sweter i powycierane na kolanach spodnie. Tylko dziurawych butów nie osłoni. Zdarzają się jednak poeci bardziej dbali o garderobę i w ogóle o swój wygląd – zwykle to…
„Podobno niezły był z niego łakomczuszek” (Juliusz Słowacki o rozkoszach stołu)
– Dlaczego wy ciągle jecie? – z rozpaczą krzyknęła Cesia. – Tak już zostaliśmy skonstruowani – powiedział uprzejmie Żaczek. – […] Nawet Słowacki miał zwyczaj jadać.– Podobno niezły był z niego łakomczuszek – filuternie powiedziała ciocia Wiesia. Ten fragment z „Szóstej klepki” miałem stale w pamięci, gdy czytałem listy Słowackiego do matki i natykałem się…

