Wyścigi w literaturze (cz. III): „Pan Boczkowski” Wiecha

Najpopularniejszym typem na warszawskim torze wyścigowym jest niejaki pan Boczkowski. Wszyscy go znają, wszyscy się o niego pytają.– Czy nie widział pan tu pana Boczkowskiego?– Pan Boczkowski to panu zaraz załatwi.– Ten pan Boczkowski to bardzo porządny chłop!Takie i tym podobne zdania słyszy się stale wśród grającego narodu przy kasach, przy bombie i na paddocku. Dla nie wtajemniczonych … Czytaj dalejWyścigi w literaturze (cz. III): „Pan Boczkowski” Wiecha

Wiech, „Nie ma takiej kobiety…”

  Wybrałem się z Gieniuchną do Narodowego Teatru na wzruszające sztukie z życia rodzinnego zachodnich, ma się rozumieć, szkopów. Ojciec profesor – ciepła klucha, syn – giestapowiec, synowa – giestapówka, mama – kawał cholery, na kółkach, bo na nogi nie może chodzić i wózkiem się posługuje. Jednem słowem, rodzinka – w kit ją i na … Czytaj dalejWiech, „Nie ma takiej kobiety…”

Minoga z małem łebkiem

  Myliłby się, kto by przypuszczał, że na szyldzie wymienionego w tytule niniejszej opowieści zakładu gastronomicznego przy ulicy Zapiecek widniała dorodna minoga na przybranym zieloną pietruszeczką półmisku. Nic podobnego. Szyld wyglądał banalnie. Na czerwono pomalowanej blasze umieszczony był napis, tchnący powagą urzędowego niemal dokumentu: RESTAURACJA III kategorii z wyszynkiem napojów alkoholowych wł. KONSTANTYN ANIOŁEK Koncesja … Czytaj dalejMinoga z małem łebkiem

Wiech, “Firma Lalka”

Na Krakowskim zatrzymała się grupa turystów. Poustawiali na chodniku walizeczki i otoczyli zwartym kołem przewodnika, który donośnym głosem udzielał im objaśnień. Przystanąłem, nie dlatego by było w tym coś niezwykłego. Warszawa jest teraz miastem „turystycznym”, nie gorszym od Rzymu, Aten, Łowicza czy Krakowa… Zafrapowały mnie atoli objaśnienia. – Jeżeli o wiele rzuciem teraz okiem ciut-ciut … Czytaj dalejWiech, “Firma Lalka”