Minął miesiąc od przedstawienia pierwszej części biografii i wspomnień, które zrobiły na mnie szczególne wrażenie przez ostatnie piętnaście lat, pora na część drugą. Wybór, jak poprzednio, całkowicie arbitralny…
Kategoria: Witkowski Michał
Słupek przy słupku, edycja 2024
Skłamałbym, gdybym stwierdził, że przez ostatnie dwanaście miesięcy rozpieszczałem PT Czytelników tego bloga, ale jednak to i owo się tu ukazało, a skoro się ukazało, to zapraszam na zestawienie najchętniej czytanych przez Was wpisów.
Wielki odlot (Michał Witkowski, „Margot”)
Margot prowadzi ciężarówki chłodnie na trasach do Skandynawii. Zalicza się więc do szoferskiej arystokracji, co w sumie niewiele znaczy, bo i tak „tirowiec jest jak pies: śpi w budzie, je z miski i szcza na koło”. Margot jednak ma jedną przewagę nad swoim koleżeństwem po fachu: zna, a przynajmniej udaje, że zna, Świętą Asię…
Zapach stóp Boga (Michał Witkowski, „Autobiografia, t. 1: Wiara”)
Jako niemal równolatek Michała Witkowskiego pewnie streściłbym pierwszych piętnaście lat swojego życia w szesnastostronicowym zeszycie w kratkę. Autor „Lubiewa” jednak ma większy dar opowiadania i w typowym dla siebie stylu, meandrując, przechodząc od dygresji do dygresji i skupiając się na drobiazgach i epizodzikach wypełnia swoją autobiografią całkiem spory tom. I ten tom czyta się…
Trzynaste!
Zdaje się, że sam sobie wykrakałem w zeszłym roku, że w wieku nastoletnim blog się zbuntuje i zacznie trzaskać drzwiami, o euforii przeplatanej nieróbstwem nie wspominając. I tak to, zdaje się, wyglądało z zewnątrz, chociaż od wewnątrz było nieco bardziej skomplikowane. Mam nadzieję, że nowy rok okaże się bardziej przewidywalny niż poprzedni i jednak wróci…
Słupek przy słupku, edycja 2022
Kolejny rok dobiega końca, kolejne podsumowania strzelają jak korki od szampana, więc i ja przybiegam z tradycyjnym już zestawieniem najchętniej czytanych blogowych wpisów minionego roku. Nie jestem małostkowy, więc nie zgłoszę do Państwa Szanownych Czytelników pretensji, że zignorowali tekst o całkiem udanym „Drwalu” Michała Witkowskiego, ale kto nie czytał, niech nadrobi. A teraz przystąpmy…
