Kiedy ostatni raz widziałem się z Anastazją Kamieńską, miała trzydzieści parę lat, właśnie wyszła za mąż za swego wiernego Czistiakowa i rozwiązywała sprawę śmierci moskiewskiej aktorki. Dookoła, w Moskwie roku 1995, pogłębiały się podziały między biednymi a bogatymi, uczciwymi a cwaniakami, wpływowymi a szarymi obywatelami. Milicja wciąż była niedofinansowana, cierpiała na braki kadrowe i poddawana…
Kategoria: kryminał
Pozdrowienia z Rosji, czyli powrót do Kamieńskiej (Aleksandra Marinina, „Złowroga pętla”, „Śmierć i trochę miłości”)
Połowa lat dziewięćdziesiątych, Moskwa. Miasto kontrastów: szklanych wieżowców i odrapanych bloków z wielkiej płyty, błyszczących limuzyn i poobijanych moskwiczów, wielkich fortun i liczenia, jak dotrwać do pierwszego. Miasto niedoinwestowanej milicji i kwitnącej przestępczości zorganizowanej. I równie kwitnącej przestępczości niezorganizowanej. Za pieniądze można załatwić wszystko: w szpitalach, sądach, urzędach, podczas gdy szarzy obywatele często daremnie wydreptują…
Nie lekceważcie samotnych kobiet (Amy Stewart, „Dziewczyna z rewolwerem”)
Mówi ktoś: „Poleć jakąś książkę o wojnie”. Polecam. Słyszę: „Poleć coś z francuskiej klasyki”. Polecam. Mogę też polecić reportaż, powieść Marcina Szczygielskiego, coś zwariowanego z pracownią architektoniczną w tle, a nawet ciepłą książkę o zwykłej poznańskiej rodzinie. Tylko gdy ktoś pyta: „Znajdź mi coś lekkiego i żeby się szybko czytało”, mam w głowie pustkę. Czy raczej…
Nie ma spokoju nad Zalewem Zegrzyńskim (Mariusz Ziomecki, „Umierasz i cię nie ma”)
Prowincjonalna przestępczość już dawno wyszła poza włamania do sklepów Gminnej Spółdzielni i mordobicia na weselach. Nawet w najbardziej sielskich rejonach korupcja panoszy się na wszystkich szczeblach, mniejsi lub więksi mafiozi trzęsą miasteczkami, wszędzie mniej lub bardziej zawoalowane przekręty, a czasem nawet wpadnie na gościnne występy płatny morderca. Jeżeli więc para policjantów w stanie spoczynku uważa, że…
„Najbardziej przerażająca kobieta, jaką kiedykolwiek spotkałem”, czyli panna Marple prowadzi śledztwo
Kończy się wrześniowe spotkanie z kryminałami. Nie mogę jednak skończyć bez kilku słów o pannie Marple: według jednych „zupełnie nieszkodliwej staruszce”, według innych – zwykle zdemaskowanych przestępców – „diabelskiej starej wiedźmie”.
Duży potencjał (Katarzyna Kwiatkowska, „Zbrodnia w błękicie”)
Kiedyś, panie dziejku, to były zimy. Śniegi takie spadały, że na długie tygodnie potrafiły odciąć dwory i wsie od świata. Ani dojechać, ani wyjechać, goście dla zabicia czasu jedli, czytali, plotkowali, intrygowali, a co bardziej zdesperowani pewnie i do zbrodni mogli się posunąć, byle tylko urozmaicić sobie zimową monotonię. Jeśli na miejscu był ktoś obdarzony…