Zawołże to ziemia odległa od gwaru i pośpiechu stołecznego. Żyje się tam jak u Pana Boga za piecem, trzymając się starych obyczajów. „Nawet wilki w lasach tutejszych dla obfitości pożywienia wyraźnie tłustsze są i bardziej leniwe niż w innych guberniach”.
Kategoria: kryminał
Upiorne dzieci prowadzą śledztwo (Craig Rice, „Róże pani Cherington”)
Występuje w literaturze kategoria dzieci z gatunku upiornych. Takich, co to własnego ojca bez jego wiedzy wyślą na saksy do Afryki, co bez trudu sporządzą materiał wybuchowy z kuchennych przypraw i bez drgnienia powieki wysadzą nim kamieniołom, a po drodze złapią jeszcze szajkę złodziei, fałszerzy znaczków czy innych przemytników, przechytrzając dowolną policję świata.
Ostatnie spotkanie z komisarzem Palmu (Mika Waltari, „Tak mówią gwiazdy, panie komisarzu”)
Minęło parę ładnych lat, odkąd spotkaliśmy komisarza Palmu rozwiązującego zagadkę śmierci helsińskiego playboya. Na komendzie doszło do zaskakujących zmian. Palmu, zirytowany nieudolnością swego stażysty Toivo Virty, doradził mu skończenie studiów prawniczych – licząc, że młody człowiek dostanie po nich jakąś pracę za biurkiem i przestanie przeszkadzać bardziej doświadczonym śledczym w rozwiązywaniu kryminalnych zagadek….
Pisarze ze starej szkoły (XVI): O damskim kryminale rodem z PRL-u
W 1975 roku dwaj młodzi krytycy literaccy, Feliks Trzymałko i Szczęsny Dzierżankiewicz, rozpoczęli swoje zmagania z peerelowską grafomanią. Szczególnie upodobali sobie swojską powieść kryminalną, zwaną milicyjniakiem, ukazując czytelnikom mechanizmy powstawania ich ulubionych utworów i odkrywając nowe podgatunki, np. „kryminał uszminkowany” Urszuli Milc-Ziembińskiej pt. Tajemnica „Elizabeth Arden” (Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1975, ss. 217, nakład 100…
O purchli skrętnej, czyli powrót do formy (Joanna Chmielewska, „Krwawa zemsta”)
Niewykluczone, że poniżej zdradzam szczegóły fabuły, ale jakoś muszę ją naszkicować, a podkreślam, że nie w fabule tkwi główny walor najnowszej powieści Joanny Chmielewskiej. Gdyby ktoś nie miał ochoty na absolutnie żadne przecieki, to niech ominie następny akapit.
Fatalny poniedziałek komisarza Palmu (Mika Waltari, „Błąd komisarza Palmu”)
Oszałamiająca liczba publikowanych skandynawskich kryminałów każe się zastanawiać, czy ten literacki boom jest wynikiem dojścia po stuleciach do głosu genów wikińskich przodków, spragnionych palenia, plądrowania, gwałcenia, a nade wszystko wypruwania wnętrzności, czy też stanowi po prostu cyniczną próbę zrobienia majątku przez autorów i wydawców, którzy pozazdrościli Mankellowi i Larssonowi.
