To były czasy, gdy kierownik szkoły cieszył się autorytetem wśród uczniów, a rower stanowił niedościgłe marzenie. Czasy, gdy ojcowie za grubsze rozróbki spuszczali synom lanie, a chłopcy do nieznajomej rówieśniczki zwracali się per „koleżanko”. Czasy, gdy nastała popaździernikowa odwilż, a robotnicy w fabrykach mogli na zebraniach domagać się sprawiedliwości w przydziale awansów i podwyżek….
Kategoria: PRL
Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 5: O porządkach w obejściu
Okres przedświąteczny tradycyjnie zmusza nas do intensywniejszego niż zwykle sprzątania. Dzięki skorzystaniu z fachowych podpowiedzi i dokładnemu zaplanowaniu prac możemy zminimalizować stres związany ze sprzątaniem i zmaksymalizować wydajność. Wiele światłych rad znajdujemy w „Poradniku gospodyni wiejskiej” z 1955 roku. Dziś o porządkach w obejściu, a już wkrótce o porządkowaniu wnętrz. Porządki w obejściu Całe obejście…
Stało ich w rzędzie zawsze siedem (Marcin Szczygielski, „Filipinki – to my!”)
Stoi nas w rzędzie zawsze siedem i chociaż chciałby zgadnąć widz, która z nas Anka, która Zosia, to nie odgadnie nic. […] Jedno wspólne imię mamy: Filipinki. Tak śpiewały „Filipinki” w swej firmowej piosence, choć na samym początku było ich aż dziewięć, a w chwili zakończenia kariery ledwie trzy. Zaczynały w 1959 roku jako…
„Program nie bywa monotonny” (Krystyna Siesicka, „Fotoplastykon”)
Łóżko, w którym po wypadku unieruchomiona jest Jana, staje się dla niej punktem obserwacyjnym. Przygląda się z niego życiu własnej rodziny, które dotąd uważała za zwyczajne i nieciekawe. Tymczasem wystarczyło baczniej popatrzeć, porozmawiać z młodszym rodzeństwem i okazało się, że codzienność niesie ze sobą wiele wydarzeń: zabawnych, smutnych, dających do myślenia i pozwalających zweryfikować swoją…
„Cud+miód+ryba+kit=ucho od śledzia” (Hanna Ożogowska, „Ucho od śledzia”)
Jedno mieszkanie w zrujnowanej warszawskiej kamienicy i tłum lokatorów. „Co pokój, to inne przedstawienie, inni aktorzy i tyle nowych obserwacji”: państwo Szafrańcowie, niegdysiejsi właściciele całego domu i obszernego apartamentu, w którym po wojnie mocno się zagęściło; pani Tołłoczko, nauczycielka ze zszarpanymi nerwami; pani Aniela, pielęgniarka z jamnikiem; monter Czernik, kawaler i ceniony fachowiec; państwo Piotrowscy…
Wyjście ze skorupy (Zofia Chądzyńska, „Wstęga pawilonu”)
Tak już jesteśmy skonstruowani, że własne problemy wydają nam się najważniejsze i najpoważniejsze i dopiero konfrontacja z cudzym losem pozwala złapać dystans i obiektywniej ocenić swoją sytuację.

