Duże pranie z pomocą „Frani” wymagało całego dnia, dobrej organizacji i dodatkowej pary rąk do pomocy, a i tak nie było pewności, że wszystko uda się doprowadzić do szczęśliwego końca. Obdarzone indywidualnością urządzenie potrafiło się bowiem zepsuć w połowie krzątaniny. Wtedy dobrze było mieć w domu córkę lub wnuczkę, której fatyganci podejmowali nierówny bój z…
Kategoria: PRL
Dzień świstaka (Monika Milewska, „Latawiec z betonu”)
Biblioteka Niewidzialnego Uniwersytetu w Ankh-Morpork „nie przestrzegała normalnych zasad czasu i przestrzeni. Podobno ciągnęła się po wieczność. Podobno całymi dniami można by wędrować wśród odległych regałów, podobno gdzieś tam żyły całe plemiona zagubionych studentów, podobno niezwykłe istoty czaiły się w zapomnianych wnękach, a polowały na nie istoty jeszcze dziwniejsze”. Według Moniki Milewskiej, gdański „falowiec”, najdłuższy…
Odrzucenie i przyjaźń (Aleksander Minkowski, „Gruby”)
Gotów byłbym przysięgać, że „Gruby” Aleksandra Minkowskiego to typowa powieść przygodowa, pełna „chłopczyńskich” awantur, coś w stylu „Księgi urwisów” Niziurskiego. Tymczasem rocznicowa (bo w tym roku mija 50 lat od pierwszego wydania powieści) lektura pokazała, że własnym wspomnieniom nie można do końca ufać. „Gruby” okazał się bowiem niezłym studium psychologicznym dziecka po bolesnych przejściach, które…
Miś na miarę naszych możliwości… („PRL Grażyny Rutowskiej”)
– Ten pękaty autobus nazywał się ogórek… To jest saturator, to pralka Frania… A ten komputer zajmował cały pokój… – A czemu ta pani ma na głowie takie coś z paskiem? – To jest czepek pielęgniarski, babcia taki nosiła. Tak mniej więcej wyglądały rozmowy z moimi córkami przy przeglądaniu zdjęć Grażyny Rutowskiej. Dla nich wycieczka…
„Dobry reporter upędzi bimber nawet z nogi od krzesła” („100/XX. Antologia polskiego reportażu XX wieku”, pod red. Mariusza Szczygła)
Gdyby miał tę antologię polskiego reportażu XX wieku określić jednym słowem, to nie użyłbym przymiotnika „znakomita”. Ani „rewelacyjna”. Ani „wybitna”. Nie „nowatorska”, „odkrywcza”, bynajmniej nie „wiekopomna”. Użyłbym słowa „inspirująca”.
Szperanie na antresoli (Agnieszka Osiecka, „Szpetni czterdziestoletni”)
Miałem tylko sprawdzić jeden cytat do celów służbowych, ale gdy kartkowałem „Szpetnych czterdziestoletnich” w jego poszukiwaniu, wzrok co chwilę padał mi a to na wierszyk o wrednym Muminku („Raz pewien Muminek spod Sopot – z gotówką gdzieś przepadł za mgłą. Dziś każdy kto znał go, ma kłopot – bo Muminki-skurwysynki straszne są”), a to…
