„Życie ludzkie jest ważniejsze niż honor” (Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, „Kazik Ratajzer. Bohater z cienia”)

 

Szymek Ratajzer wychował się na warszawskim Czerniakowie, w dzielnicy opisywanej przez Stanisława Grzesiuka w „Boso, ale w ostrogach”. Bawił się z polskimi chłopcami, przestrzegał tego samego kodeksu zachowań. Wykształcony na ulicach Czerniakowa spryt, tupet, znajomość języka, obyczajów, miasta – wraz z nieżydowskim wyglądem – okazały się ważne w czasie okupacji. Aż do 1942 roku Szymek mieszkał poza gettem, nie budząc żadnych podejrzeń. Pod koniec tego roku wszedł do wymarłej dzielnicy żydowskiej i wstąpił do Żydowskiej Organizacji Bojowej. Jej członkowie przygotowywali powstanie, a Szymek stał się „Kazikiem” – to imię przylgnie do niego już na zawsze.

Powstanie w getcie warszawskim wybuchło 19 kwietnia 1943 roku. Kazik Ratajzer, jeden ostatnich żyjących jego uczestników, tak mówił o motywach, które wtedy nim kierowały:

Nie mówiłem i nie mówię, że powstanie było dla historii, dla narodu, dla honoru. Ja tylko nie chciałem dusić się w komorze gazowej. Bardzo nie chciałem. Więc łatwiej umrzeć w walce. Szybciej.
Ale nie żeby w imię czegoś poświęcać życie.
Nie.

Życie ludzkie jest ważniejsze niż honor.

Witold Bereś i Krzysztof Burnetko przedstawiają dramatyczne losy Ratajzera prosto i bezpośrednio, tak jakby on sam je opowiadał. Przeplatają historię fragmentami swoich wywiadów z Kazikiem albo zapisami jego rozmów z Markiem Edelmanem. Nie ma w tej książce patosu, bohaterskich póz, chlubienia się zasługami – tego Ratajzer nie chciał i nie znosił. A przecież dokonał wielu czynów, które uzasadniałyby taki ton. Wielokrotnie bowiem udowodnił, że  – tak jak deklarował – w istocie życie ludzkie jest dla niego najwyższą wartością, choć często ratowanie życia wymagało bolesnych wyborów i przysparzało moralnych rozterek. Zorganizował wyjście z płonącego getta niedobitków ŻOB, ukrywał ich aż do chwili wybuchu powstania warszawskiego. Wtedy włączyli się do walk, chociaż wcale nie było to łatwe. Po wojnie Kazik przystąpił do grupy mścicieli, którzy planowali wymordować sześć milionów Niemców, choć ostatecznie udało im się tylko zatruć grupę esesmanów z obozu jenieckiego. Dalsze losy Ratajzera związane są z Izraelem. Jako Simcha Rotem próbował na nowo ułożyć sobie życie w trudnych warunkach, uczestniczył w kolejnych wojnach toczonych przez ten kraj, dzięki swym umiejętnościom kierowania ludźmi i praktycznemu podejściu odniósł też sukces jako dyrektor sieci sklepów.

Wszystkie te wydarzenia wspominane są rzeczowo, bez koloryzowania. Kazik nie ukrywa chwil zwątpień i słabości, nie boi się dotykać spraw bolesnych, choćby niechęci władz Izraela do czczenia pamięci ofiar Holokaustu i marginalizowania tych, którzy Zagładę przeżyli. Rozprawia się też z mitem polskiego antysemityzmu, wskazując, że nie było to zjawisko powszechne, chociaż występowało – tak jak występowały przypadki bezinteresownej pomocy Żydom. Przez wiele lat zresztą Ratajzer zajmował się honorowaniem tych, którzy takiej pomocy udzielali, jako członek kapituły medalu Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, od dawna też wiele czasu spędza z młodzieżą, przybliżając jej dzieje swoje i swojego pokolenia, zagłady narodu żydowskiego i tragicznego zrywu garstki tych, którzy jak on nie chcieli dusić się w komorze gazowej.

Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, Kazik Ratajzer. Bohater z cienia, Świat Książki 2012.

Za przesłanie książki dziękuję wydawnictwu Świat Książki.

 

(Visited 138 times, 1 visits today)

7 komentarzy do “„Życie ludzkie jest ważniejsze niż honor” (Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, „Kazik Ratajzer. Bohater z cienia”)

  • 17 kwietnia 2012 o 11:33
    Permalink

    Zawsze, gdy czytam takie książki lub o takich książkach przebiega mi po ciele dreszcz, przeżywam bardzo, o łzach już nie wspomnę;/ Mamy w domu trochę pamiątek, dziadek mojego męża wiele działał w tym podłym czasie i też jego rodzina jest uhonorowana medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Tak żałuję, że go nie zdążyłam poznać, jedynie wspomnienia męża mi zostały i książki, broszury, które że tak powiem „partyzancko” wydawał dziadek.

    A tę książkę na pewno przeczytam.
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • 17 kwietnia 2012 o 11:37
      Permalink

      W książce jest wiele na temat Polaków pomagających Żydom, przejmujących momentów też nie brakuje, ale warto: Ratajzer jest wart poznania.

      Odpowiedz
  • 18 kwietnia 2012 o 15:13
    Permalink

    Poza wspomnieniami Edelmana oraz biografią Wiery Gran, właściwie nie znam żadnych innych książek przedstawiających życie i późniejszą powstańczą walkę w getcie, dlatego ta pozycja wydaje mi się naprawdę warta uwagi.

    Wciąż szukam innego punktu widzenia, przedstawienia tamtych wydarzeń innymi oczami. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie to spojrzenie odkrywcze, iż historia jest przecież jedna, ale podejście do różnych aspektów, różnych zdarzeń może być przecież inne.

    W postaci Kazika wyłaniającej się z Twojej recenzji podoba mi się jego skromność oraz podejście do sprawy – nie walczył za honor, czy Ojczyznę, tylko po to by nie zginąć biernie w obozie śmierci. I dzięki temu właśnie udało mu się przeżyć.

    Odpowiedz
    • 18 kwietnia 2012 o 18:45
      Permalink

      Znajdziesz u mnie kilka kolejnych książek, które powinny Cię zainteresować: wspomnienia Rosenberga, Venezii, Bialowitza, Bartoszewskiego, ciekawy wybór relacji ocalonych z Holokaustu – różne narodowości, różne losy, różne postawy. Temat jest u mnie stale obecny, więc w przyszłości też nie zabraknie kolejnych wspomnień.

      Odpowiedz
  • 19 kwietnia 2013 o 18:24
    Permalink

    Tego typu książki należą do tych, po które nie sięgam z własnej nieprzymuszonej woli, z reguły trafiam na nie -przypadkiem, a kiedy już trafię – wówczas odzywa się cała gama emocji. I nigdy nie żałuję takiej lektury.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: