Ten od Reksia (Helena Filek-Marszałek, „Marszałek, ten od Reksia”)

Marszałek od Reksia

Przygody Reksia znają wszyscy wychowani na peerelowskich dobranockach, a i pewnie spora część urodzonych dużo później, gdyż animowane perypetie białego psiaka w charakterystyczne łatki są już klasyką nadawaną wciąż na wszystkich niemal dziecięcych kanałach telewizyjnych. Twórca tej postaci, Lechosław Marszałek, nadal jednak pozostaje postacią niemal nieznaną, mamy jednak szansę poznać go lepiej dzięki wspomnieniom jego żony, Heleny Filek-Marszałek.

Czytaj dalej

Dwunaste!

Liczyłem kilka razy, ale nie chce być inaczej. Blog obchodzi dwunaste urodziny, a tym samym wchodzi oficjalnie w wiek nastoletni. Oznaczać to będzie zapewne typowe dla tego wieku wahania nastroju, okresy euforii przeplatane nieróbstwem, bałagan w pokoju i trzaskanie drzwiami. Zanim jednak spadną na nas te wszystkie atrakcje, zapraszam na subiektywne podsumowanie ubiegłego roku.

Czytaj dalej

Rodzina Durrellów i inne zwierzęta (Michael Haag, „Durrellowie z Korfu”)

Durrellowie z Korfu

Od dawna nic mi tak dobrze nie zrobiło na nastrój, jak opowieści Geralda Durrella o pobycie jego niesztampowej rodziny na Korfu. Niesztampowej, łagodnie mówiąc, jaka bowiem inna rodzina z marszu spakowałaby się, żeby opuścić deszczową Anglię, zamieszkać na słonecznej greckiej wyspie i przeżywać zwariowane perypetie? Bardzo to atrakcyjne fabularnie, ale czy prawdziwe? Michael Haag, który napisał rodzinną biografię, mówi wprost: Durrellowie to „wirtuozi konfabulacji”, blagierzy i gawędziarze, a kiedy poznamy bliżej ich życie, to właściwie przestaniemy się dziwić, że mieli ochotę przedstawiać je wyłącznie od jaśniejszej strony.

Czytaj dalej

Książka, której nam brakowało (Krzysztof Umiński, „Trzy tłumaczki”)

Trzy tłumaczki

 

Mógłbym czytać takie opowieści w nieskończoność. Tym dotkliwszy był więc niedosyt po ostatniej stronie szkiców Krzysztofa Umińskiego o trzech wybitnych tłumaczkach. Aż się chciało ostro przycisnąć autora: czy niczego nie przeoczył, czy przepytał wszystkich, których powinien, czy przeczytał wszystko, co powinien, czy nie za surowo selekcjonował zebrany materiał, odbierając nam detale, opinie czy anegdoty? I od razu przyszło opamiętanie. Umiński dokładnie relacjonuje nam swoje zmagania z nieuchwytnymi bohaterkami – bo tylko z jedną, Anną Przedpełską-Trzeciakowską, miał możliwość porozmawiać. Joanna Guze i Maria Skibniewska kryły się w cieniu swych przekładów i gdyby nie listy pierwszej i nieliczne wspomnienia o drugiej, niewiele byśmy o nich wiedzieli.

Czytaj dalej

„Jaka trudna miłość” (Sylwia Chwedorczuk, „Kowalska. Ta od Dąbrowskiej”)

Ta od Dąbrowskiej

 

Życie Anny Kowalskiej zdaje się definiować słowo „pomiędzy”: w dzieciństwie pomiędzy domem rodziców a domem babki i ciotek, pomiędzy dwiema różnymi kulturami, w małżeństwie między rolą żony a współpracowniczki pracy naukowej i pisarki, wreszcie między mężem a ukochaną. A i nawet po śmierci męża stale była pomiędzy – Wrocławiem i Warszawą, córką i kochanką, miłością i zazdrością, spokojem i cierpieniem.

Czytaj dalej

Samotność i ból (Karol Schulz, „Kamień i cierpienie”)

 

Kamień i cierpienie

To nie jest skąpana w słońcu Italii opowieść o odnoszącym sukcesy genialnym artyście. To przytłaczająca, wręcz ponura opowieść o burzliwych czasach brutalnych rozgrywek politycznych i o geniuszu przeraźliwie samotnym, który wśród niezliczonych udręk walczy o uznanie dla swojej sztuki. Biografia, której klimat wynika nie tylko z dokładnej znajomości historii, ale i z warunków, w jakich książka powstawała: w początkach drugiej wojny światowej, pod niemiecką okupacją, czeski pisarz Karol Schulz zapisywał kolejne strony, przesycając je, świadomie bądź nie, atmosferą, w której sam żył. Miał szerokie plany, życie Michała Anioła zamierzał rozpisać na trzy tomy. Nie zdążył. Skończył jeden i ledwie dwa rozdziały drugiego tomu. A mimo to „Kamień i cierpienie” robi wielkie wrażenie swoim rozmachem, siłą emocji i wspaniałym językiem.

Czytaj dalej