„Wszystko dla pań” Emila Zoli to baśń o Kopciuszku, który podbija serce właściciela wielkiego domu towarowego, ale również, a może przede wszystkim, znakomite studium funkcjonowania nowej formy handlu, oznaczającej kres małych sklepików i rzemieślniczych warsztatów. W wielkim kombinacie, jakim jest magazyn handlowy, subiekci mają zapewnione obiady. Zejdźmy więc z dwoma z nich na posiłek…
Zola Emil
Dzikie zwierzę (Emil Zola, „Germinal”)
Kopalnia według Zoli jest dzikim zwierzęciem, okrutnym i zachłannym, które paszczęką szybu pochłania codziennie szeregi ludzi i wypluwa ich po długiej harówce w swoich wnętrznościach. Czasem, zależnie od kaprysu, zatrzymuje sobie jakieś ofiary, zabitych wskutek zawału albo wybuchu gazu. Ale i tych, którzy wyjeżdżają po wielu godzinach pracy na powierzchnię, trawi nieustannie, wysysa z nich siły i w ostatecznym rozrachunku – życie.
Pranie literackie, cz. 11: Pralnia paryska
Zamiast urządzać pranie we własnej kuchni, w drugiej połowie XIX wieku w Paryżu można było skorzystać z wyspecjalizowanych zakładów, które zapewniały wszystko, co potrzebne do wyprania odzieży: bieżącą wodę ciepłą i zimną, balie, wiadra, tary, a nawet parową wyżymaczkę. Odwiedzane przez kobiety z całej dzielnicy, były pralnie centrami spotkań towarzyskich, rozmów, wymiany plotek, a nawet miejscami załatwiania porachunków, gdzie za pomocą kijanek rozstrzygano spory o kochanków. Taką pralnię barwnie opisał Emil Zola w powieści „W matni”.
Ograbiona (Emil Zola, „Radość życia”)
Zważywszy istną lawinę nieszczęść, jakie spadają na główną bohaterkę i jej najbliższych, tytuł powieści Zoli odczytywać można jako gryząco ironiczny. A jednak gdyby nie umiejętność cieszenia się drobiazgami, życie Pauliny Quenu byłoby doprawdy nie do zniesienia.
Przebudzenie (Emil Zola, „Kartka miłości”)
W swoim buduarze Izabela Łęcka miała „Kartkę miłości” Emila Zoli, którą podczytywała w przerwach między rozmyślaniami o konieczności sprzedaży serwisu i kamienicy a marzeniami o nowej toalecie na wielkanocną kwestę. Pomyślicie: co? Zola, ten skandalista grzebiący się w społecznych brudach, na stoliku panny na wydaniu? Dziwny pomysł miał ten Prus.
„To wszystko świnie” (Emil Zola, „Kuchenne schody”)