Miziołek i reszta (Joanna Olech, „Dynastia Miziołków”)

 

Dynastia Miziołków
Dwunastolatki zdaniem dorosłych nie mają problemów. Mają się uczyć, bawić, życiem cieszyć. Tymczasem nie zawsze jest tak różowo. Taki na przykład Miziołek – ileż on ma powodów do zmartwień, frustracji i rozgoryczenia. No bo tak:
– Mamiszon – zupełnie nieodpowiedzialna matka; raz zaprowadza dietę wegetariańską, innym razem karmi rodzinę jakimś świństwem ze słoików, żeby wygrać zlewozmywak w zamian za etykiety.
– Papiszon – głównie pracuje, a spróbujcie mu przeszkodzić, karą będzie wyszczypanie pupska.
– Kaszydło, lat cztery i pół – urządza afery w przedszkolu, a w domu skarży i kłamie.
– Mały Potwór – ledwo rok, a dzienniczek potrafi zjeść.

W domu więc trudno o spokój i warunki do rozwoju,

bo ciągle coś się dzieje, wali, wrzeszczy albo ryczy. O szkole szkoda gadać, pani Barszcz nie należy do wzorowych nauczycielek, a facetki od geografii i biologii potrafią się na człowieka nieźle uwziąć. Na kumpli można liczyć, o ile w grę nie wchodzi Beata – Fifa i Klakson zdecydowanie za bardzo się nią interesują, a to przecież Miziołkowi się ona najbardziej podoba (ma takie urocze piegi, Beata, nie Miziołek, chociaż kto go tam wie).
Od czasu, kiedy najpierw obejrzałem serial, a potem zaczytywałem po wielokroć „Sekretny dziennik Adriana Mole’a” Sue Townsend i jego następne części, takie

humorystyczne pamiętniki nastolatków

należą do moich ulubionych lektur. I tak jak Adrian Mole ma dla mnie twarz Giana Sammarco,  odtwórcy głównej roli w serialu, tak Miziołek kojarzyć mi się będzie z głosem Artura Barcisia, który znakomicie zinterpretował tekst Joanny Olech. Bez trudu można uwierzyć, że ma dwanaście lat i czuje się najpoważniejszą i najbardziej dorosłą osobą w domu, na dodatek zdecydowanie niedocenianą. Dorośli o niczym przecież nie mają pojęcia, trzeba im tłumaczyć najprostsze sprawy, ale nawet wtedy niewiele do nich dociera. Może po przeczytaniu (albo wysłuchaniu) „Dynastii Miziołków” pojmą nieco więcej i nie będą lekceważyć opinii i pomysłów swoich dzieci i zbywać machnięciem ręki ich problemów. Na pewno jednak i nieletni, i starsi będą się znakomicie bawić, bo mnóstwo tu humoru wysokiej próby i bystrych życiowych obserwacji.
Na koniec cytat, bo nie mogłem sobie odmówić: 
Niedziela, 25 V, Grzegorza, Urbana
Papiszon od rana w złym humorze. Kazał Miziołkom sprzątać pokój, pogonił mnie od telewizora, a Kaśce skonfiskował landryny przed obiadem. Mizioły próbowały pyskować, ale Papiszon był nieugięty. – „Tata” – zapytała Kaśka. – „A ty się nie boisz, że przyjdzie po ciebie Ponury Bazyli?”.
– „A kto to jest Ponury Bazyli?” – zapytał Papiszon.
– „Taki potwór. On dokucza ojcom, którzy krzyczą na własne dzieci” – odpowiedziała moja siostrunia. Widocznie tata się boi, bo już nie krzyczy na nie. Ale landryn nie oddał.
Tatusiowie, uważajcie!

Joanna Olech, Dynastia Miziołków, czyta Artur Barciś, Biblioteka Akustyczna 2010.
(Visited 7 086 times, 406 visits today)

47 thoughts on “Miziołek i reszta (Joanna Olech, „Dynastia Miziołków”)

    • Jeszcze nie, ale jestem na dobrej drodze :) A rodzinkę Miziołów poznałam gdy była drukowana w odcinkach, bodajże w Sztandarze Młodych, ale nie pamiętam dokładnie. W każdym razie jak tylko zobaczyłam pełne wydanie, musiałam mieć od razu :D Na Pompona poluję, jest na liście :)

  1. Mnie Barciś urzekł jako audiobookowy Mikołajek. A Miziołki jakoś mnie ominęły, ale to nic, bo za tydzień wizyta w wojewódzkiej, więc się nadrobi.
    PS. Dobrze, że mowa o Bazylim, bo już myślałem … :D

    • No nie. Ty tylko delikatnie sączysz do uszka jad zakupoholizmu. Zauważ, że nie wypomniałem Ci płytki, którą muszę kupić, żeby wypalić zakupione mp3. I tak, zgadza się, nie mam w samochodzie graja z USB, bo taki bajer podwoiłby wartość samego auta :D
      PS. A Ty to testowałeś na sobie tylko, czy na pociechach też? No bo jednak nastolatek …?
      PS2. A Bazyli miałby u mnie kupę roboty z dokuczaniem :(

    • Nic nie sączę, wypraszam sobie:P Sugerowałeś sam, że weźmiesz z biblioteki:P Na pociechach nie testowałem, chyba jeszcze za wcześnie, perły dowcipu mogłyby się zagubić, za to złe przykłady z życia młodszych sióstr Mizioła przeniknąć do chłonnej świadomości nieletnich :D

    • A jak się sprawdza, czy ma się telefon z mp3, że zapytam jak stary rupieć? I – co ważniejsze – jak się wrzuca audiobooka na telefon??? Niech to moje starsze dziecko szybciej rośnie, to starej matce wszystko wytłumaczy!

    • Najłatwiej pewnie wrzucić nazwę i model w gugla i sprawdzić specyfikację techniczną:) Albo wejść w menu i poszukać zakładek typu Rozrywka, Multimedia itp. A wrzuca się kabelkiem albo bluetoothem, tylko najlepiej mieć dodatkową kartę pamięci:P

  2. Już jakiś czas temu namawiałeś do tych Miziołków i nawet pokręciłam się wokół nich w bibliotece, ale byli tak koszmarnie wydani, że mnie odrzuciło. Chyba niesłusznie, bo Mamiszon tak jakby mi się z kimś kojarzył, a i Kaszydło, wypisz wymaluj, jak stwór, który pomieszkuje u mnie w domu:P O Ponurym Bazylim też muszę natychmiast donieść komu trzeba:))

    • Widzę, widzę. Razem stawimy jednak z pewnością opór, bowiem wszak w kupie siła:P
      Ostatnio sączycieli wokół mnie mrowie a mrowie. Do tej pory nie zrobiłam przelewu za zrobione w piątek niezwykle okazyjne zakupy w merlinie (zrobione m.in. pod wpływem przyjacielskich podszeptów), bo co chcę kliknąć „zapłać”, to ręka mi tak drży na widok kwoty do zapłaty, że nie daję rady:( Na szczęście na audiobooki jestem odporna, bo nie mam kiedy ani jak ich słuchać (takoż i dzieci).

    • Tak, zdecydowanie sączycieli jest zbyt wielu, a limit prezentów gwiazdkowych wyczerpany:( Ja sobie wczoraj popatrzyłem tęsknie na cenę biografii Iwaszkiewicza i paru innych nowości – muszą poczekać do następnej Gwiazdki:(

    • A ja sobie pluję w brodę, że korzystając z dnia darmowej dostawy nie kupiłem „Osadników z Catanu”. Kusi mnie jak cholera i w końcu chyba będę dychę w plecy :(

    • ZWL: ja już tak nagięłam mój limit, że jak trachnie (w dniu spłaty karty kredytowej), to się długo nie pozbieram… Przed Gwiazdką na szczęście parę innych okazji, może ktoś się zlituje?
      Bazyl: bo nasze życie składa się głównie ze straconych okazji, że tak filozoficznie zagaję:P Coraz bardziej kusi mnie przejście na minimalizm…

    • Muszę przyznać, że jesteście nieźli w komplecie. Pojedynczo takoż. :)))
      A wracając: Mizioły moja nastolatka zaliczyła jakiś czas temu, zaśmiewając się, więc wygląda na to, że się podobało. Pompona też kocha i obawiam się, że tak jej zostanie. A wspomnianych Osadników to ja nawet mam na półce, ale nie wiem, kiedy doczekają się konsumpcji, bo takich czekających mam tylko jakieś 150 sztuk.
      Uff, dobrze, że na nic nie dałam się skusić. :D

  3. Tak, grunt tylko żebym był obok, i od czasu do czasu sygnalizował zachowanie przytomności umysłu w postaci uwag typu „aleee”, „widziałeś?, widziałeś?”, „ja cieee” :-)

  4. „Miziołki” cudne są – potwierdzamy zgodnym chórem – ja i mój Piotrek:)

    Doradzamy lekturę książki „Pitu i Kudłata dają radę” Leszka K. Talko – brzuszki od śmiechu bolały niemal tak jak przy Miziołkach;)

  5. Klan Miziołków mnie zupełnie ominął, a szkoda, bo wyraźnie widać, że sympatyczna czeredka.
    Z okładki wynika, że Miziołek jak najbardziej piegi posiada. :)

  6. Pingback: Szatańskie zielniki i garść ogłoszeń (Joanna Olech, „Gdzie diabeł mówi… do usług”) – Beznadziejnie zacofany w lekturze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *