Przebudzenie (Emil Zola, „Kartka miłości”)

W swoim buduarze Izabela Łęcka miała „Kartkę miłości” Emila Zoli, którą podczytywała w przerwach między rozmyślaniami o konieczności sprzedaży serwisu i kamienicy a marzeniami o nowej toalecie na wielkanocną kwestę. Pomyślicie: co? Zola, ten skandalista grzebiący się w społecznych brudach, na stoliku panny na wydaniu? Dziwny pomysł miał ten Prus.

Lek na całe zło? (Jürgen Thorwald, „Triumf chirurgów”)

Triumf chirurgówGdy narkoza i antyseptyka opanowały szpitale i gabinety lekarskie, chirurdzy coraz śmielej zaczęli eksplorować niedostępne im dotąd narządy i układy. Próbowano coraz to nowych operacji, wierząc w to, że skalpel stanie się uniwersalnym remedium na wiele schorzeń wcześniej nieuleczalnych, a medycy stworzą ponadnarodowe „imperium chirurgów”, oddane bezinteresownej walce o zdrowie pacjentów.

Upór i umiarkowane zwycięstwo, czyli siódme urodziny


„Wypadałoby napisać jakiś tekst” – mówił rozsądek. „Eee, nie chce mi się, może jutro” – odpowiadało wrodzone lenistwo. „A może by dać sobie spokój?” – szeptała pokusa świętego spokoju gdzieś w mrocznym kącie. „No weź się ogarnij” – szturchało poczucie obowiązku. I tak z grubsza przez cały 2017 rok, siódmy rok blogowania. Mająca liczne znaczenia siódemka tym razem symbolizowała upór, by najzwyczajniej w świecie sobie nie odpuścić w nawale spraw domowych i służbowych, i zwycięstwo, może niezbyt spektakularne, ale jednak odniesione.

Dziewczynka z Notesem (Jacqueline Kelly, „Ewolucja według Calpurnii Tate”)

Ewolucja według Calpurnii TateW 1899 roku w Teksasie panowały dobijające upały. Czymże jednak jest gorąco wobec losu, jaki czeka jedenastoletnią Calpurnię Tate? U schyłku XIX stulecia młoda dama z dobrego domu, taka jak ona, ma oddawać się gotowaniu, szyciu i haftowaniu, by nabrać umiejętności niezbędnych przyszłej żonie i gospodyni. Nad głową Calpurnii wisi też widmo debiutu w towarzystwie, bo wiadomo, że za parę lat musi wejść na matrymonialną giełdę. Dziewczynka z zazdrością patrzy na swoich sześciu braci, którzy cieszą się dużo większą swobodą i których dążeń nic nie ogranicza. No prawie nic, bo nauka pieczenia ciast jest przed nimi zamknięta jako niemęska.

„Tyle możliwości, tyle ścieżek” (Agnieszka Hałas, „Olga i osty”)

Olga i osty„Opowieści są jak rzeki, meandrują, a czasem rozwidlają się”. Czasem zaś się łączą i płyną jakiś odcinek razem, by znienacka opaść burzliwą kaskadą z wysokiego klifu. „Rzeka wygląda inaczej z perspektywy tego, kto stoi na brzegu, inaczej dla kogoś, kto płynie łodzią, a jeszcze inaczej, gdy śledzimy jej bieg na mapie”. Natomiast czytelnik, który sięgnie po opowieść Agnieszki Hałas, żeby sobie niezobowiązująco pobrodzić w łagodnej wodzie do kolan, niech się nastawi na to, że zostanie porwany znienacka przez podstępny nurt, by potem walczyć o utrzymanie głowy na powierzchni, gdy rwący prąd pociągnie go w nieznanym kierunku, a wiry odbiorą mu orientację.

Złe przedmieście (Jisroel Rabon, „Bałuty”)

Bałuty. Powieść o przedmieściu

„Bałuty” Jisroela Rabona lokują się dokładnie między „Ziemią obiecaną” Reymonta a „Biednymi ludźmi z miasta Łodzi” Sema-Sandberga. Reymont pokazywał narodziny przemysłowej Łodzi, a Sem-Sandberg – zagładę tamtejszych Żydów, którzy przez dziesięciolecia stanowili nieodłączny element tego miasta wielu kultur. Piszący w języku jidysz Rabon, zapomniany dziś zupełnie, skupia się na Bałutach, dzielnicy łódzkiej biedoty, w przeddzień wybuchu pierwszej wojny światowej, utrwalając wygląd i klimat tego miejsca oraz charakterystyczne dla niego typy ludzkie.

Marchewka w błocie (Bartosz Janiszewski, „Grzesiuk. Król życia”)

Grzesiuk. Król życiaSiódma klasa podstawówki. Może ósma. W każdym razie dawno temu. Przejęta koleżanka opowiada o czytanej książce: „Więźniowie byli tacy głodni, że chodzili wyciągać z błota za kuchnią kawałki marchewki. Tylko musieli uważać, żeby nie trafić palcem w gówno”. Rzecz nosiła tytuł „Pięć lat kacetu”, a po takiej rekomendacji przeczytałem ją od razu. Od tej chwili ta i inne książki Stanisława Grzesiuka na wiele lat stały się jednymi z moich ulubionych i długo mi towarzyszyły.