„Zawieszone pomiędzy myślą a uczynkiem” (Sarah Waters, „Muskając aksamit”)

Literatura pełna jest opowieści o mężczyznach zakochanych w aktorkach. Biedni sztubacy i studenci mogli swoim bóstwom urządzać owacje z balkonu i ryć ich inicjały scyzorykami w szkolnych ławkach albo na własnej skórze. Bogatsi, starsi (i zwykle łysawi albo z wydatnym brzuchem) panowie mogli gwiazdki i gwiazdy obsypywać kwiatami i biżuterią w nadziei bynajmniej nie na przelotny całus. W powieści Sarah Waters natomiast to młoda dziewczyna z nadmorskiej mieściny zakochuje się w gwieździe prowincjonalnego teatrzyku, ale nie w przystojnym piosenkarzu, komiku czy żonglerze. Nancy zakochuje się w Kitty, wyśpiewującej w męskim przebraniu modne piosenki. Czytaj dalej

Notka na rozruch, czyli marudzenia większe i mniejsze

Przerwy w pisaniu mają zdecydowanie jedną złą stronę: całkowicie rozleniwiają i nie chce się wracać. Mam kilka rozgrzebanych tekstów, stos powakacyjnych książek do zrecenzowania i trudności z wykrzesaniem z siebie entuzjazmu do pisania. Zanim więc zbiorę siły do pełnowymiarowych tekstów, proponuję garść marudnych notek. Dla pomarudzenia udało mi się przełamać. Kolejność książek przypadkowa, rozrzut gatunkowy spory. Czytaj dalej

„Trzy lata albo i cała wieczność” (Hampton Sides, „W królestwie lodu”)

W przypadku książki Hamptona Sidesa po prostu nie da się uniknąć porównań z „Terrorem” Dana Simmonsa: bo to i tematyka podobna, i rzetelność przeprowadzonych badań równie wielka. Wrażenia czytelnicze także zbliżone i nawet obie książki czytałem o tej samej porze roku i niemal w tym samym miejscu. W zasadzie Sides ustępuje Simmonsowi jedynie pod względem sugestywności opisów – nie udało mu się sprawić, żeby zrobiło mi się naprawdę zimno. Ale może to tylko skutek słabego wiatru na plaży. Czytaj dalej

Marazm ogólny (Aleksandra Marinina, „Egzekucja w dobrej wierze”)

Kiedy ostatni raz widziałem się z Anastazją Kamieńską, miała trzydzieści parę lat, właśnie wyszła za mąż za swego wiernego Czistiakowa i rozwiązywała sprawę śmierci moskiewskiej aktorki. Dookoła, w Moskwie roku 1995, pogłębiały się podziały między biednymi a bogatymi, uczciwymi a cwaniakami, wpływowymi a szarymi obywatelami. Milicja wciąż była niedofinansowana, cierpiała na braki kadrowe i poddawana była licznym naciskom możnych tego świata. Funkcjonariusze harowali z oddaniem, kosztem swojego życia osobistego i trudnych kompromisów. Czytaj dalej

Odrzucenie i przyjaźń (Aleksander Minkowski, „Gruby”)

Gotów byłbym przysięgać, że „Gruby” Aleksandra Minkowskiego to typowa powieść przygodowa, pełna „chłopczyńskich” awantur, coś w stylu „Księgi urwisów” Niziurskiego. Tymczasem rocznicowa (bo w tym roku mija 50 lat od pierwszego wydania powieści) lektura pokazała, że własnym wspomnieniom nie można do końca ufać. „Gruby” okazał się bowiem niezłym studium psychologicznym dziecka po bolesnych przejściach, które właściwie samo próbuje się uporać z wojennymi przeżyciami, walcząc z odrzuceniem i marząc o przyjaźni i akceptacji. Czytaj dalej

Na końcu bieszczadzkiej drogi (Grażyna Jeromin-Gałuszka, „Bardzo długie przebudzenie”)

Jest sobie Magnolia: „Ni to hotel, ni pensjonat, nawet nie knajpa czy pub… Na pewno nie dom. Takie nie wiadomo co, lecz w tym czymś jest niezwykła aura”. To miejsce na końcu bieszczadzkiej drogi przyciąga życiowych rozbitków. Tu mogą oderwać się od przeszłości, nabrać dystansu, odzyskać równowagę, niepostrzeżenie zakochując się w okolicy. Czytaj dalej

Pisarze ze starej szkoły (XXVII): Umberto Eco o czytaniu klasyków

W sezonie ogórkowym jak bumerang wracają te same dyskusje okołoksiążkowe: czy warto czytać klasykę, czy raczej skupić się na nowościach; czy trzeba nadążać za bestsellerami, czy wybierać pewniaki z ustaloną renomą; czy książka ma pobudzać do myślenia, czy kojąco pieścić zwoje mózgowe. Sądząc z temperatury za oknem, sezon ogórkowy właśnie się zaczął, zainauguruję go więc felietonem Umberto Eco „Jeśli przeczytasz te książki, nauczysz się naprawdę poprawnie rozumować”, chociaż nie wiem, czy mimo lekkiej formy nie jest to jednak rzecz zbyt ciężka w to upalne przedpołudnie. Czytaj dalej

%d bloggers like this: