Podsumowania nie będzie, będzie bufet


Opada powoli fala noworocznych postanowień i podsumowań ubiegłego roku. Sam zwykle wstrzymywałem się z czytelniczą refleksją do urodzin bloga – a dziś wypadają trzecie, o ile dobrze liczę. Proszę więc wziąć sobie po kawałku tortu i zasiąść wygodnie na czas krótkiej części oficjalnej.

Krótkiej, gdyż po przejrzeniu archiwalnych zapisków muszę stwierdzić, że podsumowania nie będzie. Rok 2013 był co prawda udany pod względem liczby przeczytanych książek, ale żadna z nich nie wyróżniła się aż tak, by zostać książką roku. Były w większości dobre, nawet bardzo dobre, a mimo to na tytuł chyba żadna nie zasłużyła. Zauważywszy pod koniec wakacji, że zanosi się na taki kryzysik, przeczytałem „Grona gniewu”, żeby mieć jakiegoś pewniaka. I chociaż to jest znakomita powieść, to moje doznania tym razem były tak odmienne od zapamiętanych sprzed dwóch dziesięcioleci, że i nad wyróżnieniem dla Steinbecka się zawahałem. Nie odżyły tamte emocje, chociaż wzrósł podziw dla literackiego kunsztu autora.
Żeby jednak nie wyjść na takiego zupełnego malkontenta, postanowiłem przyznać swój tytuł autora roku Marcinowi Szczygielskiemu, którego rozwój obserwuję od lat i któremu kibicuję. Rok 2013 przyniósł dwie zupełnie różne książki: „Filipinki – to my”, barwną monografię zapomnianej grupy wokalnej, i „Arkę czasu” – opowieść dla dzieci o warszawskim getcie i o wielkim marzeniu. Mam jeszcze do nadrobienia kilka zaległości i już się na nie cieszę.


To może wystarczy już tej celebry, zapraszam wszystkich do bufetu na małą przekąskę i na lampkę szampana.

(Visited 358 times, 3 visits today)

91 komentarzy do “Podsumowania nie będzie, będzie bufet

  • 5 stycznia 2014 o 17:40
    Permalink

    Wydawałoby się, że tak niedawno częstowaliśmy się cukierkami czy inszymi smakołykami z okazji 2 urodzin, a tu już 3 na liczniku!
    Życzę spełnienia marzeń, nie tylko czytelniczych ;-)
    Fascynujących literackich odkryć i przyjemnych powrotów do lektur sprzed lat!
    Gratulacje i uściski.
    A teraz skubnę coś z bufetu.
    Pyszne, dziękuję.

    Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 17:57
    Permalink

    Gratuluję i życzę wielu pasjonujących lektur i przyjemności z blogowania:)

    Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 18:00
    Permalink

    Gratulacje dla Chrześniaka! :) I niezmiennie mnie cieszy, że trwasz i trwasz! A tak się broniłeś przed blogowaniem :p

    Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 18:07
    Permalink

    O, z roku na rok coraz bogatszy stół.;) Trójeczka wykonana jest z draży?
    Życzę kolejnych rocznic.;)

    Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 18:11
    Permalink

    Wszystkiego dobrego. Abyśmy spotkali się za kolejne 3! Dzięki za kurczako-indyka. tortem też się poczęstuję. Sto lat! :)

    Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 18:18
    Permalink

    Mam dokładnie takie same odczucia jak Agnesto.. Przecież to było całkiem przed chwilą, gdy gratulowałam Ci drugiej rocznicy..:P
    Gratuluję szczerze trzeciej! Szczególnie wytrwałości w blogowaniu, życząc, by była na tym samym poziomie jak najdłużej (strzelając sobie tym samym w kolano ;P) i żeby niezmiennie Cię cieszyła :-)

    Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 18:23
    Permalink

    Gratulacje! Wprawdzie ta trójka mnie zdziwiła, bo myślałam, że „starszy” jesteś, ale przecież Ty wiesz lepiej

    Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 18:31
    Permalink

    Takie zaopatrzenie bufetu to ja rozumiem! Patrząc zaś na ilość postów, które już zdążyłeś popełnić w tym roku, zdaje się że w 2014 zamierzasz wyrobić 300% normy?:P
    Uściski i oby się Ciebie kryzysy blogerskie nie imały!

    Odpowiedz
    • 5 stycznia 2014 o 18:32
      Permalink

      Raz do roku mogę się szarpnąć :D Oby to nie były trzy ostatnie posty w styczniu, bo się na to zanosi, więc nie wykracz :) Odściskuję :P

      Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 18:35
    Permalink

    Bufet obfity więc gratulując wytrwałości częstuję się, bo taka okazja może sie nie powtórzyć gdzie indziej.
    Serdeczności noworoczne.

    Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 18:35
    Permalink

    3 latka to piękny wiek dla bloga! Życzymy ci świetnych lektura, inspirujących do pisania, radości z blogowania, wiernych czytelników i wszystkiego, co chcesz osiągnąć!

    Odpowiedz
    • 5 stycznia 2014 o 18:58
      Permalink

      Dzięki wielkie! W świetle najnowszych blogosferycznych dyskusji powinienem chcieć występu w telewizji śniadaniowej, ale to chyba nie dla mnie.

      Odpowiedz
    • 6 stycznia 2014 o 15:50
      Permalink

      No popatrz, ja tu od dwóch tygodni funkcjonuję na pożyczonym laptopie i do tego wolnym internecie i nic nie wiem na temat najnowszych trendów na blogach. Że teraz trzeba się pojawić w telewizji śniadaniowej. No jak mus, to mus – pod warunkiem, że będą mój lepszy profil pokazywać ;)

      Odpowiedz
    • 6 stycznia 2014 o 15:56
      Permalink

      A no widzisz, odzyskasz szybki internet, to znajdziesz się w zupełnie nowej blogosferycznej rzeczywistości. Myślę, że jak już człowiek zaproszą do TV, to ma prawo wybrać sobie profil :P

      Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 19:21
    Permalink

    A faktycznie. Ale te dwa kieliszeczki to nic wobec liczby gości ;)

    Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 19:47
    Permalink

    Ja akurat po obiedzie u rodziców najedzona po uszy, więc za poczęstunek podziękuję, ale życzę wszystkiego dobrego na kolejne lata!

    Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 19:57
    Permalink

    Ja w zasadzie też po rodzinnym obiedzie, ale to było kilka godzin temu, więc coś nieco skubnę, ale zanim to uczynię to życzenia składam samych satysfakcjonujących wpisów i inspirujących dyskutantów życzę.

    Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 20:23
    Permalink

    Gratulacje! Szczygielskiego jeszcze w ogóle nie czytałam, czas zapamiętac nazwisko.

    Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 20:35
    Permalink

    Wraca człowiek ze chrzcin najmłodszej siostrzenicy a tu urodziny u „starszego brata w blogowaniu”:)

    Kolejnych rocznic, udanych wyborów lekturowych i bycia (to już życzenie dla mnie) inspiracją dla innych wielbicieli literatury.

    Monografię „Filipinek” już tak na 80% mam wykukaną – dzięki, że o tej książce napisałeś:)

    Odpowiedz
    • 5 stycznia 2014 o 20:41
      Permalink

      Jak imprezy, to najlepiej jedna za drugą :) Dziękuję za życzenia i super, że się zainteresowałaś „Filipinkami”, poza mną chyba na blogach cisza kompletna była.

      Odpowiedz
    • 5 stycznia 2014 o 20:46
      Permalink

      Bo ta książka to jakoś bez echa przeszła.
      A ja „Filipinki” jako zespół bardzo lubię, mam jakąś kasetę z ich piosenkami, a w zbiorach mojej mamy było kilka ich „pocztówek grających” i póki działało starodawne „Bambino” to się je w domu często grało.

      Odpowiedz
    • 5 stycznia 2014 o 20:48
      Permalink

      Blogerzy w większości za młodzi na takie wspomnienia, nawet na wspomnienia rodziców o „Filipinkach”. W sieci było więcej na temat książki, rozmaite huczne promocje się odbywały.

      Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 21:16
    Permalink

    Ja niedawno obchodziłam czwarte urodziny bloga.. czas leci:) Obyśmy wzroku zupełnie nie stracili z tego wszystkiego…:P

    Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 22:23
    Permalink

    Przyłączam się do gratulacji. Liczbą wpisów się nie przejmuj, wszak chodzi o jakość:).

    Ja nie mam w tym roku, o dziwo, problemu ze wskazaniem najlepszej przeczytanej książki, to bez wątpienia „Lampart” Lampedusy. Wraca moda na klasykę, więc jeśli nie czytałeś, to polecam.

    Odpowiedz
    • 5 stycznia 2014 o 22:27
      Permalink

      Dzięki. „Lampartem” jestem bombardowany ostatnio, u Lirael też jest to jedna z książek roku, a ja oczywiście nie czytałem :(

      Odpowiedz
    • 5 stycznia 2014 o 22:35
      Permalink

      Na szczęście uniknęłam dylematu, czy czytać „Lamparta”, czy „Geparda”, bo nie wiedziałam wcześniej, że są dwa przekłady;).

      Odpowiedz
    • 6 stycznia 2014 o 09:18
      Permalink

      Elenoir, cieszę się, że Ciebie też „Lampart” zachwycił. „Gepard” chwilowo nie do zdobycia, ale nie tracę nadziei. :)

      Odpowiedz
    • 6 stycznia 2014 o 11:29
      Permalink

      Pod zachwytami nad „Lampartem” podpisuję się obydwoma rękami – świetna książka. Chociaż i ekranizacja z Burtem Lancasterem piękna…

      Odpowiedz
    • 6 stycznia 2014 o 19:04
      Permalink

      Z drugiej strony to niedobrze, jak się tak człowiek nastawi na lekturę arcydzieła, bo potem spodziewa się nie wiadomo czego.

      „Geparda” jeszcze nie czytałam, ale udało mi się go kupić kilka miesięcy temu w internetowym Matrasie, więc może jeszcze gdzieś się pojawi.

      Odpowiedz
  • 5 stycznia 2014 o 22:55
    Permalink

    Mam chrypkę, więc w tym roku poproszę o pomoc tego asystenta. :) Z góry zaznaczam, że nawet nie ma mowy o konsumpcji żabich udek. :)
    Bardzo skromnie napisałeś o tym roku. Jak można było ani słowem nie wspomnieć o szale, które wywołał Twój plebiscyt na książki młodzieżowe PRL?! Toć to było pospolite ruszenie, zresztą trwa do tej pory.
    U mnie w ubiegłym roku nie było książkowego hitu w podsumowaniu, a teraz są aż 4, więc mam nadzieję, że zadziała prawo serii i u Ciebie będzie podobnie. :)
    Gratuluję trzeciej rocznicy! :)

    Odpowiedz
    • 6 stycznia 2014 o 07:52
      Permalink

      Lirael, dziękuję bardzo, Kermitowi również :) Nie zamierzam go konsumować, tylko włączać po cichu od czasu do czasu:)
      Tak się zafiksowałem na braku olśnień, że plebiscyt zupełnie wypadł mi z pamięci, chociaż faktycznie to była udana impreza :)
      Liczę na nowy rok, zdecydowanie muszę podnieść poprzeczkę.

      Odpowiedz
    • 6 stycznia 2014 o 09:16
      Permalink

      Kermit dziękuje za brak planów kulinarnych, choć przy takiej uczcie (vide zdjęcie) wszystko się może zdarzyć. :)
      Udana impreza to za mało powiedziane. Zresztą ona trwa nadal, w każdym razie u mnie się nie zanosi na koniec, zapasik młodzieżówek rośnie. :)
      Trzymam kciuki za kolejny rok, żeby czytelniczych zachwytów nie zabrakło.

      Odpowiedz
    • 6 stycznia 2014 o 09:22
      Permalink

      Przy takiej uczcie mizerne żabie udka raczej nie będą obiektem pożądania:) U mnie stosik młodzieżówek też rośnie, tylko z czytaniem gorzej, o opisywaniu nie wspominając, niestety. Ale musi być dobrze:)

      Odpowiedz
  • 6 stycznia 2014 o 08:52
    Permalink

    mmmm,jaki kolorowy torcik, wszystkiego dobrego i oby kolejny blogowy rok obfitował w czytelnicze strzały w dziesiątkę.

    Odpowiedz
  • 6 stycznia 2014 o 10:45
    Permalink

    Wprawdzie od dzisiaj miałam rozpocząć poświąteczny reżim dietetyczny, ale jeśli została jeszcze odrobinka szampana, to przynajmniej wychylę toast :)
    Sto lat! – i oby były jak najbardziej udane czytelniczo!

    Odpowiedz
  • 6 stycznia 2014 o 16:43
    Permalink

    Mniam, pyszny tort :) Z okazji blogowych urodzin, życzę, aby ten rok był bardziej emocjonujący czytelniczo :) Pozdrawiam serdecznie :)

    Odpowiedz
  • 6 stycznia 2014 o 17:53
    Permalink

    Pysznie tu u Ciebie :) Szkoda, że zmarnowałam trzy lata i dopiero teraz zaczęłam się udzielać w tak świetnym towarzystwie :)
    Szampana wypiłam, lulkę wypaliłam…teraz czas na tańce, hulanki, swawole – no i toast…
    kolejnych stu lat udanego blogowania :)
    pozdrawiam

    Odpowiedz
  • 7 stycznia 2014 o 07:39
    Permalink

    Trochę się spóźniłam, ale może znajdzie się jeszcze mała, choćby najmniejsza przekąska? Gratuluję trzeciej rocznicy :)
    A czy do książek roku nie zaliczasz „Wakacji nad Adriatykiem”?

    Odpowiedz
    • 7 stycznia 2014 o 07:41
      Permalink

      Coś tam jeszcze na pewno zostało:)
      „Wakacje” to była ważna książka, ale trochę jej zabrakło, żeby mogła dostać tytuł.

      Odpowiedz
  • 7 stycznia 2014 o 11:39
    Permalink

    Żeby Ci się tak chciało, jak mi się już nie chce :P A teraz idę po wafelka, bo kto późno przychodzi, ten na własne życzenie się głodzi :D

    Odpowiedz
  • 12 stycznia 2014 o 13:22
    Permalink

    Oj… okazało się, że refleks już nie ten, ale – podobno – lepiej późno, niż wcale :)
    Życzę zdrówka i… blogowej wytrwałości !!!!

    Odpowiedz
  • 16 stycznia 2014 o 07:58
    Permalink

    ojej mało brakowało bym przegapił tort urodzinowy, a ja taki łasuch jestem… Najlepszego! Widzę, że skończyliśmy 3 latka blogowania prawie w tym samym czasie :)
    Życzę więc Tobie tego samego co dla siebie – wielu inspiracji, wciąż ostrzejszego pióra (klawiatury) i oczywiście wielu dobrych lektur by mieć o czym pisać!

    Odpowiedz
  • 29 stycznia 2014 o 09:45
    Permalink

    Bardzo spóźnione, ale szczere gratulacje z powodu trzecich urodzinek :D u mnie impreza będzie 4 lipca, pierwsze urodziny. Zapraszam już na zaś :D

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: