Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 8: O badaniu mumii

sredniowieczny-uczony1
Na Wystawie Powszechnej w Paryżu w 1867 roku zrekonstruowano wiele budowli egipskich i pokazano kolekcję mumii. 27 maja sensacją prasową i towarzyską stało się badanie zmumifikowanych zwłok. Obecni byli przy tym uczeni różnych specjalności, dziennikarze i literaci, m.in. Aleksander Dumas syn. Sprawozdanie w swym dzienniku zapisali Edmund i Juliusz de Goncourt.

Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 7: O wyborze żony

Znalezienie dobrej żony zawsze było problemem, nawet w odległym VII wieku p.n.e., gdy nikomu się jeszcze nie śniło o równouprawnieniu i związkach partnerskich. Grek musiał się nieźle nakombinować, żeby nie ściągnąć sobie na głowę sekutnicy albo rozpustnicy. Poeta Hezjod wyczuł rynkowe zapotrzebowanie na poradnictwo i w swym dydaktycznym poemacie „Prace i dnie” poświęcił kilka linijek wyborowi małżonki.

Miary przestrzegaj i pory właściwej we wszystkim dokładnie.
W wieku dojrzałym ci żonę do domu wprowadzić wypadnie.
Tuż po trzydziestce najlepiej założyć domowe ognisko
Albo też kiedy trzydziesty rok życia zupełnie jest blisko.
W piątym zaś roku panieństwa niech za mąż wychodzi niewiasta.
Żeń się z dziewicą; niech w dobrych postępkach przy tobie urasta.
Taką bierz zwłaszcza za żonę, co mieszka w pobliżu twej włości.
Rozejrz się dobrze, byś swoim sąsiadom nie sprawił radości.
Skarbu większego nad dobrą małżonkę wszak człek nie zdobędzie,
Ani też zła groźniejszego nad żonę przewrotną, co wszędzie
Szuka rozkoszy. Bo ona mężczyznę, choć wielkie ma siły,
Spali bez ognia i wnet go zawiedzie do progu mogiły. […]

Ufność nadmierna jest równie zdradliwa jak brak zaufania.
Niech cię kobieta nie okpi, co tylko za strojem ugania,
Szepce ci mile do ucha, a w twoją spiżarnię się wkrada.
Bo kto kobietom zawierzył, zawierzył złodziejom nie lada.
Syna jednego wychowaj, by twoją zagrodę wziął w spadku.
Tak niezawodnie żyć będziesz w ciągle rosnącym dostatku.

 

Oblubienica prowadzona do narzeczonego.

Hezjod, Prace i dnie, tłum. W. Steffen, Ossolineum 1952, w. 695–705, 372–377.

Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 6: O sprzątaniu

Co prawda o tej porze wszystko powinno być już posprzątane i emanować łagodny blask czystości, opromieniając oczekiwanie na święta, ale być może komuś przyda się jeszcze kilka praktycznych porad, które ułatwią przebrnięcie przez ten niewdzięczny etap przygotowań. Pamiętajmy: systematyczność i dobre planowanie to podstawa sukcesu!
[…] Gospodyni wiejska, która ma wiele różnorodnych zajęć, często po prostu nie potrafi ich sobie tak ułożyć, aby wszystkiemu podołać i wszystko zrobić na czas. Wykonując różne zajęcia domowe według rozsądnie ustalonej kolejności, utrzymując raz wprowadzony porządek i ład zaoszczędzimy czasu, który często niepotrzebnie tracimy wówczas, gdy sprzątanie jest nieregularne. […]

Słanie łóżek

W czasie wietrzenia izb przed sprzątaniem rozkładamy pościel na łóżkach i krzesłach, zdejmujemy prześcieradła i strzepujemy poza izbą. Przed zasłaniem łóżek poprawiamy sienniki, nakrywamy prześcieradłami, układamy przewietrzoną pościel i nakrywamy łóżka. Pościel zasłana bezpośrednio po wstaniu ma niemiły zapach, poduszki są zbite i twarde, cała pościel sprawia wrażenie wilgotnej. 

Oczyszczanie pieców i trzonu kuchennego

Oczyszczanie palenisk pod płytą kuchenną oraz w piecach ogrzewających izby mieszkalne wymaga dużej staranności.

Podczas przegarniania rusztów i wybierania popiołu powstaje dużo kurzu, który osiada na sprzętach. Wraz z powietrzem kurz dostaje się do naszych płuc, powinnyśmy więc dbać o to, aby go było jak najmniej w mieszkaniu.

Przed oczyszczaniem rusztu w paleniskach należy zamknąć popielnik, a jeśli drzwiczki są mało szczelne — zasłonić wilgotną ścierką. Po oczyszczeniu rusztu nakrywamy wiadro wilgotną ścierką, wybieramy blaszaną szufelką popiół z popielnika i pod ścierką wsypujemy do wiadra. Zmoczona ścierka wchłania kurz.

Zamiatanie podłóg

Po przewietrzeniu izb, posłaniu łóżek oczyszczeniu palenisk zamiatamy podłogę. Do zamiatania podłogi najlepiej używać szczotki włosianej osadzonej na długim kiju. Dla uniknięcia nadmiernego kurzenia dobrze jest nałożyć na szczotkę wilgotną ścierkę z rzadkiego płótna, przez którą częściowo przedostają się włosy szczotki. W czasie zamiatania ścierką zbiera znajdujący się na podłodze kurz.

Przed zamiataniem zbieramy z podłogi chodniki i trzepiemy poza izbą. Zamiatanie podłogi rozpoczynamy od dokładnego wymiecenia spod łóżek, szafy i z kątów, a następnie zbieramy szczotką śmieci z całej widocznej części podłogi. Podłogę malowaną przecieramy po zamieceniu miękkim suknem dla nadania i połysku. […]

To mieszkanie wygląda na posprzątane metodycznie i starannie.

Odkurzanie ścian i sufitu

Kurz osiada nie tylko na sprzętach, ale na suficie i ścianach. Poza tym pająki, których na wsi nie brak, rozsnuwają wszędzie pajęczyny. Gromadzą się w nich martwe muchy, kopeć z lamp i kurz. Do omiatania ścian można kupić specjalną miotełkę albo też owinąć szczotkę do zamiatania czystą suchą szmatą. Tak owiniętą szczotkę przesuwamy po suficie, zwracając uwagę, aby nie ominąć jakiejś części sufitu i aby dosięgnąć wszystkich załamań.

Po oczyszczeniu sufitu omiatamy starannie ściany, szczególnie w rogach i kątach. Obrazy i lustra na czas omiatania należy i zdjąć i również odkurzyć. Dywaniki trzeba wytrzepać.

Szmatę lub ścierkę, którą jest owinięta szczotka, trzeba co pewien czas mocno wytrzepać za oknem lub na podwórzu. Przy omiataniu okno powinno być otwarte, a łóżka i poszczególne sprzęty w miarę możności przykryte. 

Mycie podłóg

Podłogę należy myć dość często, ale nie codziennie. Zbyt częste mycie podłogi powoduje niepotrzebną wilgoć w mieszkaniu.

Podłogę malowaną wycieramy po kawałku wilgotną, mocno wyżętą ścierką, zaczynając od miejsca najdalej położonego ód drzwi wejściowych. Po wytarciu każdego kawałka płuczemy ścierkę w wiadrze i po wyżęciu wycieramy: dalej. Opłukiwanie ścierki jest konieczne, aby nie rozmazywać brudu po podłodze. W czasie mycia podłogi należy wodę parę razy zmienić. […]

Mam nadzieję, że w tak wysprzątanych mieszkaniach spędzicie miłe, spokojne i rodzinne święta. 
Wszystkiego najlepszego!

Poradnik gospodyni wiejskiej, Państwowe Wydawnictwa Rolnicze i Leśne 1955, s. 510–514.

Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 5: O porządkach w obejściu

Okres przedświąteczny tradycyjnie zmusza nas do intensywniejszego niż zwykle sprzątania. Dzięki skorzystaniu z fachowych podpowiedzi i dokładnemu zaplanowaniu prac możemy zminimalizować stres związany ze sprzątaniem i zmaksymalizować wydajność. Wiele światłych rad znajdujemy w „Poradniku gospodyni wiejskiej” z 1955 roku. Dziś o porządkach w obejściu, a już wkrótce o porządkowaniu wnętrz.
Porządki w obejściu
Całe obejście gospodarskie powinno być utrzymane w należytym porządku. Zamiecione starannie podwórze, wycięte chwasty wyrastające pod ścianami budynków, żywopłot oddzielający podwórze gospodarcze od podwórza przy domu nadają obejściu schludny i przyjemny wygląd. Wnętrza pomocniczych pomieszczeń, nie tylko izb mieszkalnych, muszą być utrzymane w ładzie i czystości.
 

W schludnym obejściu dobrze się żyje i ludziom, i zwierzętom.

Sień

Nie przy każdym domu jest ganek, ale sień znajduje się w każdym domu na wsi. Służy ona nie tylko jako przejście, lecz także do umieszczania w niej różnych sprzętów, które nie powinny znajdować się w kuchni lub izbie, a które trzeba mieć pod ręką.
 

W sieni znajdują się zwykle: szczotka do zamiatania, szufelka, miotły, wiadra na pomyje. W sieni powinna zawsze leżeć wycieraczka do butów.

 

Przy zamiataniu i uprzątaniu sieni wynosimy wycieraczkę na podwórze i mocno wytrzepujemy z niej kurz i błoto. Odkurzanie i omiatanie ścian w sieni jest równie potrzebne jak w izbie. Nie każda sień ma podłogę. Podłogę z ziemi zamiata się miotłą, a co pewien czas należy ją wysmarować i wyrównać gliną. W miarę możności powinno się zastąpić podłogę z ziemi bardziej praktyczną – drewnianą, cementową lub układaną z cegieł. Taką podłogę łatwiej utrzymać w czystości. […]

 

Śmietnik

W wielu obejściach wiejskich nie ma niestety śmietników, lecz śmieci są wysypywane byle gdzie. Obejście ma wówczas niechlujny wygląd. Wiatr roznosi lżejsze odpadki i zmusza do zamiatania całego podwórka, szkło zaś, wysypywane na kompost, dostaje się do ogrodu i trzeba je później usuwać.
 

Do zbierania śmieci z domu wystarczy zbić z kilku desek otwartą skrzynię. Wyrzucamy do niej zmiotki ze sprzątania i popiół z pieców, jeżeli palimy węglem. Odpadki papieru, tkanin, odpadki żelaza oraz kości zbieramy osobno i przekazujemy gminnej spółdzielni, która skupuje złom, makulaturę i inne odpadki. Trzeba pamiętać, że popiół drzewny, nie przydatne dla inwentarza obierki i odpadki kuchenne oraz nieczystości domowe przeznaczamy na kompost. Po zapełnieniu śmietnika wybiera się jego zawartość i zakopuje w specjalnie wybranym miejscu.

 

Ustęp

Ustęp jest niezbędny przy każdym domostwie. Podstawowym warunkiem utrzymania porządku w ustępie jest umieszczenie w nim wiadra lub pudła z wapnem, torfem albo piaskiem do zasypywania odchodów w dole ustępowym.
 

Raz w tygodniu ustęp powinien być zamieciony, a deska z otworem wyszorowana miotłą, wiechciem słomy lub ryżową szczotką. Dwa razy do roku ściany ustępu należy wybielić wapnem dla odkażenia. W ustępie powinna znajdować się pokrywa na otwór. […]

Poradnik gospodyni wiejskiej, Wydawnictwa Rolnicze i Leśne 1955, s. 523–525.

Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 4: O pieniądzu papierowym


Mamy koniec miesiąca, czas wypłat. Co prawda rzadko już odbieramy pensję w postaci szeleszczących banknotów, ale warto poczytać o najstarszych pieniądzach papierowych. Ich historia zaczęła się w Chinach w VII wieku. W swym „Opisaniu świata” Marco Polo dokładnie opowiada, jak chiński wynalazek zaadaptował do swoich potrzeb wielki chan Kubiłaj (zm. 1294).
Trzeba nam wiedzieć, że w owym mieście Kambałuk znajduje się mennica Wielkiego Chana; jest ona urządzona w ten sposób, że można by powiedzieć, iż jest on znakomitym alchemistą, co wam zaraz wykażę. Wiedzcie, każe on  robić pieniądze w następujący sposób. Poleca brać korę drzew — a zwłaszcza z drzew morwy, której liśćmi żywią się gąsienice wytwarzające jedwab — ściągać delikatny miąższ znajdujący się między korą a drewnem, ten nasyciwszy klejem, rozgniatać i wałkować, aż powstaną arkusze podobne do papieru, ale całkiem czarne. I te arkusze kraje rozmaicie na większe i mniejsze kawałki, kwadratowe lub prostokątne, raczej dłuższe niż szersze. Najmniejszy pieniądz wart jest połowę denara, inny mały denar, jeszcze inny pół grosza srebrnego, inny grosz srebrny, równy wartości wenecjańskiego grosza srebrnego, inny dwa grosze, inny pięć groszy, inny dziesięć groszy, znowu inny jest wartości bizanta lub trzech bizantów aż do dziesięciu bizantów. I wszystkie te pieniądze papierowe pieczętowane są pieczęcią Wielkiego Chana. I wszystkie te papierowe pieniądze robione są z taką powagą i namaszczeniem, jakby to było złoto lub srebro czyste, gdyż na każdym z nich kilku urzędników do tego wyznaczonych podpisuje swe nazwisko i wytłacza swą pieczęć, i gdy to przez wszystkich wykonane zostanie, najwyższy mincarz, ustanowiony przez cesarza, zanurza swoją pieczęć w cynobrze i pieczętuje nią pieniądz, tak że kształt pieczęci odbija się na nim cynobrową czerwienią; taka moneta ma pełną wartość. Każde zaś fałszerstwo karane jest śmiercią. Monetę ową wypuszcza Chan w tak wielkiej ilości, że mógłby za nią wykupić wszystkie skarbce świata. Gdy te papierowe pieniądze zrobione są w wyżej podany sposób, używa ich do wszystkich wypłat i rozpowszechnia je we wszystkich prowincjach i królestwach, i ziemiach, nad którymi ma zwierzchnictwo. I nikt nie śmie ich odrzucić z obawy, by życia nie stradać. Lecz zapewniam was, że wszyscy jego poddani i ludy wszystkie podwładne chętnie przyjmują te papierowe pieniądze, gdyż mogą nimi płacić wszelkie towary i perły, i kamienie drogie, gdziekolwiek by byli. Mogą za nie kupić wszystko i płacić tymi pieniędzmi, jak mówiłem. I ręczę wam, że pieniądz papierowy wartości dziesięciu bizantów nie waży ani jednego. […]

Płyta drukarska oraz odbitka pieniądza bao chao Kubiłaja z 1287 roku (źródło).
I jeszcze coś powiedzieć trzeba. Gdy ktoś ma pieniądze podarte i zużyte, zanosi je do mennicy i tam wymieniają mu na nowe i świeże tak rzetelnie, że płaci za to jedynie trzy procent. I jeszcze wam o jednej ważnej rzeczy muszę wspomnieć w tej księdze. Gdy ktoś chce zakupić złoto lub srebro na statki, pasy lub inne wyroby, udaje się do mennicy cesarskiej, zanosi tam papierowe pieniądze i za nie kupuje tam złoto i srebro. Całe wojsko cesarskie otrzymuje żołd w papierowej monecie. Oto podałem wam sposoby i przyczynę, dla których Wielki Chan może mieć i posiada więcej bogactw niż ktokolwiek na świecie. I jeszcze coś ważniejszego wam powiem: że wszyscy królowie świata razem wzięci nie mają takich bogactw jak on sam jeden. Opowiedziałem i opisałem, jak Wielki Chan każe wyrabiać papierową monetę. […]


Marco Polo, Opisanie świata, tłum. Anna Ludwika Czerny, Państwowy Instytut Wydawniczy 1975, s. 186–188.

Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 3: O egipskich kopalniach złota

Focjusz (ok. 820–891) był bizantyńskim duchownym, człowiekiem wielce wykształconym i autorem licznych dzieł. Najważniejszym dla nas jest Biblioteka, której pierwotny tytuł w pełni oddaje charakter i zawartość tej pracy: Katalog i wykaz przeczytanych przez nas książek, których treść chciał dzięki nam poznać w ogólnym zarysie nasz ukochany brat Tarazjusz. Liczba ich wynosi trzysta pomniejszone o dwadzieścia jeden. Wśród streszczonych utworów znalazła się opowieść niejakiego Agatarchidesa o Morzu Czerwonym. Z niej zaczerpnął Focjusz opis egipskich kopalni złota.
23. W pobliżu Morza Czerwonego, tam, gdzie Nil, tworząc zakola i odnogi, wyraźnie skręca ku morzu i wpływa po prawej stronie na wielkie nierówności terenu, wyłania się z morza zatoka i wrzyna się do lądu; jest ona tak rozległa, że pas ziemi rozciągający się między wodami morską i rzeczną jest ścieśniony, podobny do wielkiego bagniska. Nieopodal morza znajdują się tereny, które zawierają duże złoża kruszcu zwanego szlachetnym; ma on zdecydowanie ciemną barwę, mimo to lśni takim blaskiem, że nic nie może się z nim równać; jego biel nie ma podobnej sobie.

24. Ludzie skazywani przez tyranów do kopalni złota, to ci, którym przypadł w udziale najnieszczęśliwszy los. Praca w kopalni należy do najbardziej okrutnego rodzaju niewoli. Jedni dzielą tam swój los z żonami i dziećmi, drudzy znoszą ten trud sami. Po tragicznym opisie ogromu ich nieszczęścia, któremu nie dorównuje żadne inne, autor wyjaśnia, w jaki sposób przebiega praca przy złocie.

 

Wejście do staroegipskiej kopalni złota w Bir Umm Fawakhir.

25. W górach, w których znajdują się złoża złota, układa się drewno i rozpala ogień w miejscach urwistych, gdzie skała jest bardzo twarda; w ten sposób skrusza się ją i przystępuje do pracy. Tam, gdzie skała uległa skruszeniu, rozbija się ją za pomocą przecinaka kamieniarskiego. Na czele niewolników stoi robotnik, który dokonuje selekcji kamieni. Kiedy już utoruje drogę dla górników, cała praca ulega podziałowi między nieszczęsnych i zmuszonych do niej ludzi; dzieje się to w następujący sposób.

Najsilniejsi i młodzi uderzeniami żelaznych narzędzi rozbijają skałę lśniącą jak marmur. Uderzając nie stosują żadnej techniki, wykorzystują jedynie siłę mięśni; wycinają w skale liczne chodniki, które nie są proste. Złotodajne żyły idą bądź w górę, bądź w dół, albo w lewo, albo ukośnie, czy też w poprzek, prawie tak jak korzenie drzewa. Ci górnicy z przy wiązanymi na czole kagankami drążą skałę idąc za czymś w rodzaju białej żyły. Często zmieniając pozycję ciała wyrzucają odłamki skały na ziemię nie tak, jak im wygodniej i na miarę swych sił, lecz pod okiem dozorcy, który nigdy ich nie łaje i nie stosuje wobec nich kary bicia. 

26. Do chodników wydrążonych przez górników wchodzą wyrostki, z trudem zbierają kamyki i wynoszą je z kopalni na zewnątrz. Przejmują je od nich ludzie starsi i liczni chorzy, po czym odnoszą je do tak zwanych nadzorców. Nadzorcy w wieku poniżej trzydziestu lat, mający siłę do rozbijania, biorą kamienne moździerze, w których żelaznymi tłuczkami kruszą starannie kamienie na drobne kawałki; największy z nich miał mniej więcej wielkość soczewicy. Następnie przekazują je od razu innym robotnikom. Praca kobiet zamkniętych w tym obozie wraz z mężami i dziećmi polegała na tym: w obozie stały jeden przy drugim czynne młyny; do nich kobiety wrzucały stłuczony kamień. Trzy kobiety stały po obu stronach korby młyna i tak mełły; ich ubranie przedstawiało straszny widok, gdyż zasłaniało jedynie wstydliwe części ciała. Mełły one dostarczony im, pokruszony kamień dopóty, dopóki nie zamienił się on w proszek.

Wszyscy, którym przypadł w udziale opisany los, woleliby umrzeć niż wieść takie życie.

Fragmenty młynów do kamienia z Bir Umm Fawakhir.
27. Proszek otrzymany w wyniku pracy kobiet odbierają tak zwani płukacze. Są nimi wykwalifikowani robotnicy umiejący doprowa­dzić całą pracę do końca dla potrzeb króla. Ich zadanie jest następujące: rozprowadzają zmielony kamień na szerokiej, płaskiej i gładkiej desce, którą umieszcza się nie w pozycji poziomej, lecz nieco pochyłej. Płukacze leją wodę i rozgniatają proszek rękami, początkowo lekko, potem silniej. W ten sposób, sądzę, ziemia rozmięka i spływa wraz z wodą po nachylonej desce; składniki cięższe i użyteczne pozostają na desce nieruchome. Po kilkakrotnym płukaniu płukacz zbiera ostrożnie proszek za pomocą miękkich i gęstych gąbek, czyści go przez jakiś czas i usuwa resztki substancji lekkich i miękkich pozostałych w porach gąbki; na desce pozostaje to, co wydzielone, ciężkie i błyszczące, a jest to metal ciężki i przemieszczający się z trudem z powodu swojej naturalnej wagi.

28. W ten sposób ów płukacz oczyszcza złoty piasek z zanieczyszczeń i oddaje wytapiaczom. Wytapiacze biorą zebrany w odpowiedniej ilości złoty piasek i wkładają według określonej miary i wagi do glinianego naczynia, w którym mieszają go w ustalonej proporcji z bryłkami ołowiu, grudami soli, dodając trochę cyny i otrąb jęczmiennych, po czym zamykają naczynie hermetyczną pokrywą, smarują ze wszystkich stron i ustawiają w piecu do wytopu przez pięć dni i pięć nocy bez najmniejszej przerwy. W następnym dniu poddają wytopioną w ogniu mieszankę lekkiemu ochłodzeniu, wlewają do innego naczynia i nie znajdują już żadnego składnika włożonego wraz z ziarnami złota; zastają jednolitą masę złota z niewielkim ubytkiem spowodowanym szlaką.

 

Płukanie, wytop i ważenie złota.

29. Śmierć wielu ludzi w kopalniach sprowadza się do tego, o czym mówiłem, mianowicie, jak gdyby sama natura chciała pokazać, że zdobywanie złota okupuje się wielkim nakładem znoju, jego zabezpieczenie jest trudne, zabiegi o jego posiadanie ogromne i że użytek złota daje w połowie przyjemność, a w połowie kłopot; sposób jego produkcji jest w sumie bardzo archaiczny.

Focjusz, Biblioteka, tłum. Oktawiusz Jurewicz, IW PAX 1999, s. 36–38.

Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 2: O kumysie


Wilhelm z Rubruk był zakonnikiem z wykształceniem uniwersyteckim. W roku 1252 wyruszył do Mongołów, zapewne w celach misyjnych. Pozostawił szczegółową relację ze swej wyprawy, pełną też informacji o obyczajach i życiu codziennym Mongołów. W jednym z rozdziałów Opisu podróży zajął się wykorzystaniem nabiału.
Rozdział IV

W jaki sposób robią kumys

 

1. Ów kumys, to jest kobyle mleko, przygotowuje się. w następujący sposób: rozciąga się długi sznur ponad ziemią przy wiązany do dwóch słupów wbitych w ziemie:. Do tego sznura przywiązuje się koło godziny trzeciej [ok. dziewiątej rano] źrebięta kobył, które należy wydoić. Wtedy matki stają obok swoich źrebiąt i pozwalają się spokojnie wydoić. A jeżeli jakaś z nich jest nazbyt dzika, wówczas człowiek bierze źrebaka i przystawia go, dając mu trochę possać, potem zabiera go, a jego miejsce zajmuje dojarz.

 

Dojenie klaczy jako temat mongolskiego malarstwa. 

2. Zebrawszy wielką ilość mleka, które jest tak słodkie jak krowie, gdy jest świeże, wlewają je do wielkiego bukłaka, czyli wora skórzanego, i zaczynają bić go kawałkiem drewna specjalnie do tego przygotowanym: jest on w dolnej części grubości ludzkiej głowy i wydrążony od środka. Zaraz jak tylko rozpoczną bić mleko, zaczyna się ono burzyć jak młode wino i kwaśnieć, czyli fermentować. Biją je dotąd, póki nie wytrąci się. masło.

 

3. Wówczas próbują kumys, a kiedy jest umiarkowanie ostry, piją go. Szczypie on język jak wino rape [młode wino przemieszane ze schłodzonym świeżym moszczem, lekko gazowane], w chwili, gdy sieje pije, a po przełknięciu zostawia na języku smak mleczka migdałowego. Powesela on serca ludzkie, a słabsze głowy doprowadza do upojenia. Jest też wielce moczopędny.

 

Destylacja kumysu, połowa XIX wieku.

4. Robią oni także kara-kumys, to znaczy czarny kumys, na użytek wielkich panów, w następujący sposób. Kobyle mleko nie zsiada się. Jest bowiem regułą, że nie zsiada się mleko żadnego zwierzęcia, w żołądku płodu którego nie ma podpuszczki. W żołądku źrebaka nie ma jej, zatem kobyle mleko nie ścina się. Biją więc mleko tak długo, póki wszystko, co gęste, nie opadnie na dno, tak jak męty w winie; to, co czyste, zostaje na górze i jest jak serwatka albo biały moszcz. Męty, które są całkiem białe, daje się sługom, których usypiają. To, co przejrzyste, piją panowie, jest to napój bardzo słodki i pobudzający.

 

5. Batu ma wokół swego obozowiska trzydziestu ludzi rozrzuconych o dzień drogi, z których każdy codziennie przynosi mu takiego mleka od stu kobył – czyli co dzień ma mleko od trzech tysięcy kobył – poza mlekiem, które przynoszą mu inni. Jak bowiem w Syrii wieśniacy dają trzecią część owoców, tak Tatarzy muszą zanosić na dwory swoich panów kobyle mleko dojone w każdy trzeci dzień.

 

6. Z mleka krowiego najpierw zbierają masło. I gotują je aż do pełnego wygotowania, potem składają je w żołądkach baranich, które przechowują w tym celu. Nie dają do masła soli, które mimo to, z uwagi na długotrwałe gotowanie, nie psuje się. Trzymają je na zimę. Pozostałości z mleka po zebraniu masła zostawiają, żeby skwaśniały, tak bardzo jak to możliwe, a potem gotują je. Ścinają się one w trakcie gotowania. Taki twaróg suszą na słońcu – staje się on tak twardy jak żużel po wytopie żelaza – i zostawiają w workach na zimę. W trakcie zimy, gdy brak im mleka, wkładają ów ostry twaróg, który sami zwą grut, do bukłaka i zalewają ciepłą wodą, potem biją mocno, póki nie rozpuści się w wodzie, która z jego powodu robi się całkiem kwaśna, tę wodę piją zamiast mleka. Strzegą się pilnie, by nie pić czystej wody.

Wilhelm z Rubruk, Opis podróży, tłum. Mikołaj Olszewski, Wydawnictwo Marek Derewiecki 2007, s. 82–84.