Zaraza nienawiści (Marcin Szczygielski, „Leo i czerwony automat”)

 

Leo i czerwony automat

„Leo i czerwony automat” powstał kilka lat temu i dedykowany jest „wszystkim dzieciom dużym i małym, które są z nami dzięki metodzie in vitro”. Powieść miała być odpowiedzią na serię publicznych wypowiedzi odmawiających tym osobom człowieczeństwa, ale dziś widać, że nie była jedynie doraźną reakcją, miała i ma wymiar dużo bardziej uniwersalny i pozostaje aktualna, może nawet aktualniejsza niż w chwili premiery.

Czytaj dalej

„Mama gdzieś jednak musi być” (Henryk Lothamer, „Do zobaczenia, mamo”)

Do zobaczenia, mamo

 

Z powodu nowotworu oka zakończył edukację na podstawówce. Z powodu konfliktu z prawem wylądował w więzieniu, a potem pracował w „placówkach opiekuńczych dla dzieci i młodzieży”. Zadebiutował tuż przed trzydziestką, a zmarł pięć lat później, w wieku trzydziestu czterech lat, jako autor pięciu książek. Skrótowy biogram Henryka Lothamera w Wikipedii zostawia nas z masą pytań bez odpowiedzi, każe się też zastanowić, jak te burzliwe doświadczenia odbiły się na jego twórczości. A już pierwsze spotkanie z nią pokazuje, że odegrały sporą rolę.

Czytaj dalej

Uczeni, szpiedzy i stereotypy (M.T. Anderson i Eugene Yelchin, „Zabójstwo Brangwina Kąkola”)

Zabójstwo Brangwina Kąk

 

Książkę otwierają czarno-białe, stylizowane na drzeworyty ilustracje. Nadęty oficjel każe wystrzelić w przestworza jakiegoś mizernego człowieczka wsadzonego do beczki. To skazaniec? Eksplorator? Desperat pragnący pobić rekord lotu? Czemu więc urzędnik wręcza mu ozdobną kulę? I jakie to monstrum porywa szybującą drewnianą kapsułę? Tyle pytań, tyle możliwości interpretacji, tyle historii do wyobrażania sobie. Ekscytujące.

Czytaj dalej

Zbrodnia to niesłychana (Anna Starobiniec, „Wilcza nora”)

Zwierzęcy detektywi nie są rzadkością w literaturze dla dzieci, by wspomnieć Kajetana Chrumpsa czy Joachima Lisa, godnych następców Sherlocka Holmesa i Herkulesa Poirot, samotników za pomocą logicznego rozumowania rozgryzających kryminalne zagadki. Nie przypominam sobie jednak, by ktoś pokusił się o stworzenie dla dzieci kryminału o zwierzęcych policjantach, którzy prowadzą śledztwo według zasad znanych dorosłym czytelnikom Aleksandry Marininy czy Wojciecha Chmielarza.

Czytaj dalej

„Przenigdy się nie nudzili” (Joan Aiken, „Ogród do składania”)

Ogród do składania

Zmęczony nieustannie powtarzanym „nie mam co czytać”, zaproponowałem Córce Młodszej układ handlowy: ja skuszę się na którąś z recenzyjnych propozycji literatury dla małoletnich, a CM przeczyta i wyrazi opinię na piśmie. Plus zilustruje. Na debiut wybraliśmy „Ogród do składania” Joan Aiken. Nie powiem, spodziewałem się nieco bardziej konwencjonalnych rezultatów, ale autorka książki popełniła brzemienny w skutki błąd… Zapraszam na pierwsze (i równie dobrze ostatnie, bądźmy jednak dobrej myśli) spotkanie Klubu Książki Córki i Ojca.

Czytaj dalej

Szaleństwa panny Rozalii (Anna Kamieńska, „Rozalka Olaboga”)

Rozalka Olaboga

„Rozalka Olaboga” nie była ulubioną lekturą mojego dzieciństwa. Zapamiętałem ją jako niecodzienną, nierówną i niepokojącą, ponieważ miałem wrażenie, że umyka mi coś ważnego, jakbym nie potrafił dostrzec czegoś, co autorka ukryła poza barwnymi epizodami przygodowymi, jakbym nie umiał przeniknąć melancholii spowijającej portrety bohaterów, dopasować opisywanego świata do znanej mi rzeczywistości.

Czytaj dalej