Uczeni, szpiedzy i stereotypy (M.T. Anderson i Eugene Yelchin, „Zabójstwo Brangwina Kąkola”)

Zabójstwo Brangwina Kąk

 

Książkę otwierają czarno-białe, stylizowane na drzeworyty ilustracje. Nadęty oficjel każe wystrzelić w przestworza jakiegoś mizernego człowieczka wsadzonego do beczki. To skazaniec? Eksplorator? Desperat pragnący pobić rekord lotu? Czemu więc urzędnik wręcza mu ozdobną kulę? I jakie to monstrum porywa szybującą drewnianą kapsułę? Tyle pytań, tyle możliwości interpretacji, tyle historii do wyobrażania sobie. Ekscytujące.

Czytaj dalej

Zbrodnia to niesłychana (Anna Starobiniec, „Wilcza nora”)

Zwierzęcy detektywi nie są rzadkością w literaturze dla dzieci, by wspomnieć Kajetana Chrumpsa czy Joachima Lisa, godnych następców Sherlocka Holmesa i Herkulesa Poirot, samotników za pomocą logicznego rozumowania rozgryzających kryminalne zagadki. Nie przypominam sobie jednak, by ktoś pokusił się o stworzenie dla dzieci kryminału o zwierzęcych policjantach, którzy prowadzą śledztwo według zasad znanych dorosłym czytelnikom Aleksandry Marininy czy Wojciecha Chmielarza.

Czytaj dalej

„Przenigdy się nie nudzili” (Joan Aiken, „Ogród do składania”)

Ogród do składania

Zmęczony nieustannie powtarzanym „nie mam co czytać”, zaproponowałem Córce Młodszej układ handlowy: ja skuszę się na którąś z recenzyjnych propozycji literatury dla małoletnich, a CM przeczyta i wyrazi opinię na piśmie. Plus zilustruje. Na debiut wybraliśmy „Ogród do składania” Joan Aiken. Nie powiem, spodziewałem się nieco bardziej konwencjonalnych rezultatów, ale autorka książki popełniła brzemienny w skutki błąd… Zapraszam na pierwsze (i równie dobrze ostatnie, bądźmy jednak dobrej myśli) spotkanie Klubu Książki Córki i Ojca.

Czytaj dalej

Szaleństwa panny Rozalii (Anna Kamieńska, „Rozalka Olaboga”)

Rozalka Olaboga

„Rozalka Olaboga” nie była ulubioną lekturą mojego dzieciństwa. Zapamiętałem ją jako niecodzienną, nierówną i niepokojącą, ponieważ miałem wrażenie, że umyka mi coś ważnego, jakbym nie potrafił dostrzec czegoś, co autorka ukryła poza barwnymi epizodami przygodowymi, jakbym nie umiał przeniknąć melancholii spowijającej portrety bohaterów, dopasować opisywanego świata do znanej mi rzeczywistości.

Czytaj dalej

Liczenie słupków, czyli co się klika najlepiej

Cyzelujemy tekst, by jak najlepiej opowiadał o książce, która zrobiła na nas piorunujące wrażenie, i jak najskuteczniej zachęcił innych do sięgnięcia po recenzowane dzieło. Dobieramy starannie cytaty, stopniujemy przymiotniki, sięgamy wyżyn argumentacji pewni sukcesu i tłumów blokujących serwer, żeby naszą recenzję przeczytać. Tymczasem tłumy czytelników (i, nie ukrywajmy tego, również wszelkich spamerskich botów) kierują się w zupełnie niespodziewane rejony naszego bloga, ku tekstom o książkach mniej spektakularnych, bardziej przykurzonych czy wręcz zaskakujących.

Czytaj dalej

Raj dzieciństwa (Natalia Rolleczek, „Kuba znad Morza Emskiego”)

Kuba znad Morza Emskiego„Kubę znad Morza Emskiego” docenią wszyscy, dla których podwórkowy trzepak stawał się, w zależności od potrzeb, statkiem piratów albo kosmiczną rakietą, a pobliskie krzaki – jaskinią zbójców, partyzancką bazą, pałacem księżniczki, sklepem warzywnym czy co tam jeszcze wyobraźnia podpowiadała. Bo wyobraźnia w życiu głównego bohatera książek Natalii Rolleczek odgrywa rolę pierwszoplanową.

Czytaj dalej