Pisarze ze starej szkoły (XXII): „W futerale powiastek podrzucać tę i ową prawą myśl – jest obrzydłą dla mnie robotą”

Literatura, zdaniem niektórych, jest sprawą śmiertelnie poważną. Pewnie już Homerowi robiono zarzuty, że tumani gawiedź historyjkami o wojenkach i romansach, zamiast opiewać bogów i zgłębiać tajemnice Bytu, zapewniając tym samym słuchaczom odpowiednio treściwą strawę duchową. Niegodne literatury jest też przemycanie treści głębszych odzianych w atrakcyjne szatki – nawet najlepszy kryminał poruszający bolesne problemy społeczne gorszy będzie od eksperymentalnej powieści pisanej krwią i innymi wydzielinami i tak głębokiej, że jej dna nie da się dostrzec. Radykalny pogląd na tę kwestię wyraził w 1868 roku Cyprian Kamil Norwid w liście do zapomnianej już dziś zupełnie pisarki Łucji Rautenstrauchowej. Miał rację?
[…] Widziałem ja marchew i rzepę w rosole pięknie zgotowanym, a marchew i rzepę krajaną sztucznie w arcynadobne formy: gwiazdy i cyfry, w serca gorejące, a krzyże nawet!…
Wszelako i marchew, i rzepa pozostawały marchwią i rzepą, mimo ze wszech miar dziwne i udatne onej reformy. O! ty rzepo – o! ty marchew etc… Fidias gdyby ostrugał cię za dni Peryklesa, azali nie przestałabyś być leguminą? – wątpię.

 

Cyprian Kamil Norwid, Autoportret, 1847 rok.

 

 

 

 

Z tych to względów tam, gdzie kardynalnych zbywa rzeczy i prawd, tam na sposób (skądinąd płynnego) Kraszewskiego w futerale powiastek podrzucać tę i ową prawą myśl – jest obrzydłą dla mnie robotą.
Niewolnicy taką czynią i czynili – i czynili tak niewolnicy starożytni, w powiastek formie mimochodem podrzucając rzecz sumienia Panu swojemu.
Nędzę tę, że ją mam za takową, wie i zna ode mnie i ze słów mych Kraszewski.
Oni gotowi by Dekalogu Mojżeszowego i Dwunastu Tablic rzymskich nauczać w romansach, a Ezechiela na fortepian i na nutę Trzeciego maja!
Zniewieścieli i niewolnicy są!
[…] Powiadają mi na to: że tym sposobem zyskuje się powolność czytelnictwa… Niech go pioruny zapalą! niech go nie będzie wcale – to lepiej jest. Niech wszyscy pisarze polscy założą ręce i milczą – to lepiej.
[…] Jać wiem, że dla publiczności polskiej trzeba tak, jak dla niektórych romantycznych starych panien, które życzą sobie bardzo uprzejmie, aby ów przyszły szczęśliwy (nieszczęśliwy!) był niesłychanie piękny, i niesłychanie dobrze urodzony, i genialny, i doskonałego zdrowia, i wielkiego doświadczenia, i rozsądku, i aby był jak Solon, i jak Plato, i jak Fidias, i jak Rafael, i jak Herkules, i jak Beethoven, i jak Aleksander Macedoński, i jak pasterz z fletem wierzbowym, i jak Savonarola, i jak panna Taglioni, i jak baron James Rotschild i Spółka – amen. […]

Zoilus, rys. Cyprian Kamil Norwid.
Dzikie nasze położenie. Wybór listów romantycznych, oprac. Danuta Sosnowska, Siedmioróg 1997, s. 97–98.
(Visited 77 times, 1 visits today)

42 komentarzy do “Pisarze ze starej szkoły (XXII): „W futerale powiastek podrzucać tę i ową prawą myśl – jest obrzydłą dla mnie robotą”

  • 30 maja 2014 o 10:22
    Permalink

    Czyli jednak bez popularesów? Same groźne i śmiertelnie poważne kobyłki? :P

    Odpowiedz
    • 30 maja 2014 o 11:57
      Permalink

      No nie musimy. Tym bardziej, że na moje oko wyciął nie tylko Homera ale i Szekspira :P

      Odpowiedz
    • 30 maja 2014 o 12:02
      Permalink

      No coś Ty. W dramatach jatki niczym nie przymierzając w skandynawskich kryminałach, to pies?

      Odpowiedz
    • 30 maja 2014 o 13:08
      Permalink

      Aaa! Czyli nie legumina i czytać można? Ale czy w takim razie jeśli w, skoro już zostały przywołane, skandynawskich kryminałach jatki są dla wprowadzenia tła i problemów społecznych, to to jest też wyższy cel? Pewnie teraz, po Twoim wpisie, jak spytasz o to czytelników, to się okaże, że tylko i wyłącznie. Bo kto by tam dla jatek czytał i intrygi :D

      Odpowiedz
    • 30 maja 2014 o 16:36
      Permalink

      Nie, jatki w kryminałach to nie jest wyższy cel, to czcze mamidło dla mas. Przynajmniej według CKN. Mankell powinien kropić socjologiczne rozprawy o upadku szwedzkiego społeczeństwa, a nie te swoje utyskiwania utykać między jednym trupem a drugim. I, o zgrozo, jeszcze na tym zarabiać :D

      Odpowiedz
    • 3 czerwca 2014 o 06:30
      Permalink

      Od plującego po kątach człowieka wymagasz umiejętności czytania? :P

      Odpowiedz
  • 30 maja 2014 o 10:39
    Permalink

    Gdyby CKN pisał „jak dla niektórych romantycznych starych panien”, być może pożyłby trochę dłużej.;(
    Co robić, taka natura ludzka, że człowiek woli rzeczy proste i radosne. Od czasów Norwida nic się nie zmieniło i na pewno nie zmieni.;)

    Odpowiedz
    • 30 maja 2014 o 10:54
      Permalink

      Takie pisanie uznałby za zdradę własnych ideałów, a do kompromisów skłonności nie miał. Może to i lepiej, te lekkie romanse Kraszewskiego się postarzały, a Norwid wciąż fascynuje:)

      Odpowiedz
    • 30 maja 2014 o 11:15
      Permalink

      Ideały warto mieć, ktoś musi w końcu śrubować poziom.
      Fascynuje? Raczej „platonicznie”. W sieci szybciej znajdziesz posty dot. lektury Kraszewskiego niż Norwida, a ten pierwszy – jak piszesz – postarzał się.;(

      Odpowiedz
    • 30 maja 2014 o 11:21
      Permalink

      Bo nikt (jeszcze) nie wpadł na ogłoszenie jakiegoś Projektu Norwid:) Mnie tam swego czasu Norwid fascynował, ale i trochę przerażał, bo śledzenie jego myśli to jednak spory wysiłek. I raczej na co dzień nie chce mi się go podejmować.

      Odpowiedz
    • 30 maja 2014 o 11:36
      Permalink

      Szkoda, że nie ma nowej biografii CKN, może byłaby to dobra okazja do oswojenia tego trudnego twórcy.

      Odpowiedz
    • 30 maja 2014 o 11:39
      Permalink

      Zważywszy na ten cały biograficzny szał, można założyć, że prędzej czy później się doczekamy:) Oby wcześniej. Przydałby się jakiś nowy Niemen, który by z Norwida zrobił przebój.

      Odpowiedz
  • 30 maja 2014 o 21:33
    Permalink

    Chodziłam do LO im. Cypriana Kamila, a jutro właśnie udam się – pierwszy raz po dwudziestu latach – ponownie w jego progi, więc widząc podobiznę wieszcza (wypisz, wymaluj, jak na popiersiu w holu naszej szkoły!) mimowolnie się wzdrygnęłam. Zastanawiam się jednak teraz, czy aby nie powinnam wziąć ze sobą marchewki.

    Odpowiedz
    • 1 czerwca 2014 o 20:30
      Permalink

      Uprzejmie donoszę, że zapomniałam o marchewce, ale wyszło mi to na dobre, gdyż okazało się, że patronem mojej szkoły nie był wcale CKN, tylko Adam Asnyk:( Zmyliła mnie zamieszczona przez Ciebie podobizna!:P

      Odpowiedz
  • 31 maja 2014 o 06:11
    Permalink

    Dałeś mi do myślenia tym wpisem – a więc spełniłeś się dydaktycznie :) Co do śpiewanej Norwida poezji na koncercie Niemen inaczej bardzo podobał się (a przynajmniej gorąco został przyjęty) Bema pamięci rapsod żałobny w wykonaniu Janusza Krucińskiego. A niezwykłość tego faktu tym większa, iż koncert odbywał się nie w kameralnej salce teatralnej, a w ogromnej hali widowiskowo-sportowej. Więc wydawać by się mogło, że publika spragniona była jedynie lżejszej muzy. A z literaturą wydaje mi się jak ze wszystkim (nudna jestem w powtarzaniu się) potrzeba i wzniosłości i lekkości.

    Odpowiedz
    • 31 maja 2014 o 06:15
      Permalink

      Ja też jestem za rozmaitością w literaturze, bez tego można się zapłakać z nudów.
      Mnie się bardzo podoba płyta Janusza Radka z piosenkami Niemena, ale mam wrażenie, że nie ma tam żadnej z tekstem Norwida, niestety. „Bema pamięci” to mój ulubiony Niemen, tak swoją drogą.

      Odpowiedz
  • 31 maja 2014 o 09:24
    Permalink

    Na koncercie Janusz Radek też wystąpił i to dla obu wspomnianych panów (Janusza i Radka) na koncert się wybrałam. I tamże nie śpiewał nic z Norwida. A szkoda.

    Odpowiedz
    • 1 czerwca 2014 o 09:55
      Permalink

      Troszkę nie na temat- czy wiesz na jakim krążku znajduje się Pocztówka z Avignon. Od jakiegoś czasu chodzi za mną ten utwór.

      Odpowiedz
    • 1 czerwca 2014 o 20:33
      Permalink

      Jako zdeklarowana wielbicielka J. Radka się Wam wtrącę:) Poświatowska jest na pierwszej płycie „Dziękuję za miłość”, a na Niemenowskiej faktycznie nie ma nic Norwida. Jest za to nieszczęsny Asnyk.

      Odpowiedz
    • 1 czerwca 2014 o 20:44
      Permalink

      Na „Dziękuję za miłość” są cztery utwory ze słowami Poświatowskiej, ale JR ma plan na płytę w całości z wierszami HP. A „Jednego serca” jest prawie tak ładne, jakby to Norwid napisał :)

      Odpowiedz
  • 31 maja 2014 o 13:24
    Permalink

    Zaiste bulwersujące. Pisarze powinni ze wstydu zamilknąć i zaprzestać tego bezbożnego marnowania papieru. Pfe, te romanse, opowieści z dreszczykiem.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: