„Życie ludzkie jest ważniejsze niż honor” (Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, „Kazik Ratajzer. Bohater z cienia”)

 

Szymek Ratajzer wychował się na warszawskim Czerniakowie, w dzielnicy opisywanej przez Stanisława Grzesiuka w „Boso, ale w ostrogach”. Bawił się z polskimi chłopcami, przestrzegał tego samego kodeksu zachowań. Wykształcony na ulicach Czerniakowa spryt, tupet, znajomość języka, obyczajów, miasta – wraz z nieżydowskim wyglądem – okazały się ważne w czasie okupacji. Aż do 1942 roku Szymek mieszkał poza gettem, nie budząc żadnych podejrzeń. Pod koniec tego roku wszedł do wymarłej dzielnicy żydowskiej i wstąpił do Żydowskiej Organizacji Bojowej. Jej członkowie przygotowywali powstanie, a Szymek stał się „Kazikiem” – to imię przylgnie do niego już na zawsze.

Czytaj dalej

Sister Morphine (Marianne Faithfull, „Autobiografia”)

Marianne Faithfull. Córka austriackiej baronówny z rodu Sacher-Masochów i walijskiego oficera. Niełatwe dzieciństwo, rozpad małżeństwa rodziców, wychowanie przez matkę, która usiłowała zaszczepić córce arystokratyczne maniery i nawyki, stanowiące tylko balast w dalszym życiu. Niespodziewana kariera piosenkarska, wejście w wir tras koncertowych na prowincji, przypadkowego seksu, wreszcie romans z Mickiem Jaggerem – wkroczenie w świat toksycznych relacji między Stonesami, skandale, zainteresowanie prasy, prochy, próby odkrywania innych wymiarów świadomości, poszerzania dostępnych wrażeń. Niepozorny początek upadku, który dla Marianne, blondynki o anielskich rysach, skończył się wylądowaniem na ulicy. Epizody jak z Dzieci z dworca ZOO: myśli krążące wyłącznie wokół tego, jak zdobyć działkę. A równocześnie próby podtrzymania kariery muzycznej: nagrywanie płyt, koncerty. Otrzeźwienie nadeszło w połowie lat osiemdziesiątych. Trudna kuracja odwykowa dała rezultaty, gwiazda Marianne zabłysła na nowo, chociaż tylu jej znajomym nie udało się zerwać z nałogiem. Teraz jest dojrzałą, doświadczoną kobietą o zdartym głosie, artystką, która wie, czego chce.

Czytaj dalej

Domowe obowiązki Gustawa Holoubka (Magdalena Zawadzka, „Gustaw i ja”)

Gustaw i ja


Dziś ich historia nie schodziłaby z pierwszych stron tygodników o życiu gwiazd. Ona: piękna, młoda, utalentowana i popularna dzięki swym pierwszym rolom, on o 22 lata starszy, przystojny, czarujący, inteligentny i już legenda sceny polskiej. Magdalena Zawadzka i Gustaw Holoubek. Ich związek przetrwał niemal czterdzieści lat oparty na miłości, szacunku dla indywidualności partnera, zaufaniu, wspólnych upodobaniach i poczuciu humoru.

Czytaj dalej

Aktorka w teatrze, aktorka w PRL-u… (Joanna Krakowska, “Halina Mikołajska”)

Halina Mikołajska. Pamiętana bardziej jako wybitna aktorka, czy bardziej jako działaczka opozycji demokratycznej? A może postać w ogóle zapomniana, o której działalności wiedzą jedynie teatrolodzy i badacze dziejów PRL-u? W końcu po jej rolach teatralnych pozostały tylko czarno-białe fotosy i nieco recenzji, nie zagrała też w żadnym z tych filmów, które wszystkie telewizje powtarzają nieustannie przy okazji kolejnych świąt. Ponieważ zmarła dwa tygodnie po wyborach 4 czerwca 1989 roku, nie mogła też odegrać żadnej roli w budowaniu demokratycznej Polski – pytanie zresztą, czy w ogóle by chciała włączyć się w politykę, gdyż swojej aktywności w Komitecie Obrony Robotników nie traktowała jako politycznej, lecz uważała ją za moralny obowiązek wobec krzywdzonych i poniżanych przez peerelowskie władze.

Czytaj dalej

„Jedyny mój klejnot: smutek” (Joanna Olczak-Ronikier, „Korczak”)

Korczak. Proba biografii

Smutek. Dojmujący. Wszechobecny. I niezwiązany z tym, że wiem, jak skończy się życie Korczaka. Nie.

Mały chłopiec pyta, czy na jasełkowym przedstawieniu będzie Herod i diabeł. Ojciec zbywa go tym typowym dla dorosłych „Zobaczysz”. Lekceważy strach syna, uważa go za mazgaja. Jak mocno zapadł ten zdałoby się drobny epizod w pamięci dziecka, skoro dorosły już Henryk Goldszmit napisał: „Nie róbcie dzieciom niespodzianek, jeśli nie chcą. Powinny wiedzieć, zawczasu być uprzedzone, czy będą strzelać, czy na pewno, kiedy i jak. Trzeba się przygotować przecież do długiej, dalekiej, niebezpiecznej podróży”. Kilkadziesiąt lat później, wierny tej zasadzie, będzie próbował przygotować swoich podopiecznych do podróży. Tej ostatniej.

Czytaj dalej